wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 23

**Olivia **

Obudziłam się. Na wspomnienie wczorajszego dnia, tych zdarzeń ponownie zaczęłam płakać. Chwyciłam za telefon. Musiałam zmienić tapetę. Na niej widniał Jay. Teraz było to dla mnie zbyt bolesne. Była godzina 13. Ubrałam bluzę i poszłam do kuchni. Siedział w niej Jordan. Chwyciłam za szklankę, karton soku pomarańczowego i chipsy.
- Hej Liv, zaraz wychodzę. Nie przejmuj się nim - położył dłoń na moim ramieniu - on cię kocha, więc niedługo sam wróci
- Tak, super. Idź - powiedziałam i udałam się do pokoju. Chwilę później szukając odpowiedniego filmu usłyszałam jak drzwi się zamykają. Wkurzyłam się nie mogąc znaleźć żadnego filmu i w końcu włączyłam Martwą Ciszę. Do szklanki nalałam soku. Chipsy otworzyłam. Czołówka była dość dziwna. Wcześniej nie czytałam nic o tym filmie czy coś, więc napis "Jak zrobić perfekcyjną lalkę" dość mnie zadziwił. Trzeba przyznać, że film bardzo mnie zaciekawił. Szklankę postawiłam na szafce. Spoglądając na  twarz policjanta wydawała mi się znajoma. Dopiero po jakimś czasie skojarzyłam, że to Donnie Wahlberg, z New Kids On The Block. No ciekawie... Przez cały 'seans' nie myślałam o Bird'zie, ale kiedy się skończył wszystko wróciło. Przez moją nieuwagę strąciłam szklankę z sokiem, która roztrzaskała się na dość duże kawałki. Zaczęłam zbierać szkło z podłogi. W końcu na mojej ręce pokazała się krew... Wtedy przez myśl przeszło mi jedno słowo, a mianowicie samobójstwo. Odłożyłam prawie wszystkie kawałki szkła na podłogę, z wyjątkiem jednego, najbardziej ostrego. Oparłam się o ścianę, podwinęłam rękaw bluzy i patrzałam to na rękę, to na odłamek szklanki. Po chwili zdecydowałam się zrobić pierwsze nacięcie. Niezbyt głębokie, ale i niezbyt płytkie. Chwilę później na ręce znajdowało się już parę ran. Krew sączyła się na podłogę. Kiedy decydowałam się robić kolejne, głębsze cięcie drzwi otworzyły się, a w nich pojawił się nie kto inny jak mój brat. Nie wyglądał na szczęśliwego, wręcz przeciwnie. Wytrącił mi z ręki szkło i zaciągnął do łazienki. Zaczął opatrywać to, co ja narobiłam. Czy jestem za mało odważna, żeby wykonać głębsze cięcia? Nie wiem. Ale żałuję, że tego nie zrobiłam. Jordan nie odzywał się do mnie. Kiedy skończył opatrunek spuścił rękaw mojej bluzy i ruszył do salonu. Wiedział, że za nim pójdę. Wskazał na kanapę, sam stanął na przeciwko niej.
- Jordan... - wyszeptałam - nie denerwuj się
- Olivia, czy ty sobie ze mnie kurwa kpisz?! Co cię do cholery wzięło, żeby się ciąć?! Nie rozumiesz, że ten dupek nie jest ni chuja warty twoich ran, łez?!
- Ale ty nic nie rozumiesz Jor... Ja go kurwa kocham, a to co robię po pijaku to już inna para kaloszy. Skąd mam z resztą wiedzieć, że Sykes nie wymyśla tego wszystkiego, czy to on mnie nie pocałował? W końcu wszedłeś w trakcie pocałunku tak?! - łkałam. Nie miał prawa wyzywać Jay'a od dupka.
- Dobra, nie wiem. Ale zrozum. Ty widzisz, co ty zrobiłaś sobie, bo to coś z nie ogarem na głowie cię rzuciło? Czy ty nie rozumiesz, że na tym świecie jest wiele więcej chłopaków, którzy są godni twojego serca, nie zrobią tego co Jay?
- Może i jest, ale ja kocham tego dupka. Zrozum kurwa to, okey? - wyszeptałam. zauważyłam pojedynczą łzę na jego policzku.
- Nie okey, wiesz ile bym dał, żebyś pokochała kogoś innego? - odwrócił się - Dobra, zmieńmy temat. Mój przyjaciel przylatuje dzisiaj do Londynu, chciał cię poznać - powiedział
- Jak się nazywa? - przerwał mi dzwonek. Poszłam do pokoju, a brat do drzwi. Usłyszałam tylko jak się witali. W pokoju nadal leżało szkło. Miałam ochotę je chwycić i wrócić do czynności, którą wykonywałam przed przyjściem brata. Ale wybiłam sobie z głowy tę myśl i ubrałam się jakoś normalnie, skoro mamy mieć gościa, który dodatkowo chce mnie poznać. Z szafy wyciągnęłam spodenki i bluzę, nie podwijałam rękawów. Nie chciałam żeby widział bandaż i wgl... Ogarnęłam szkło z podłogi i chwyciłam za sok pomarańczowy. Poszłam do kuchni. Ukradkiem spojrzałam do salonu, w którym siedzieli mój brat wraz z całkiem przystojnym blondynem. Olivia! Ogarnij się. Ty znasz już jednego przystojniaka, który tak właściwie zerwał z tobą dopiero po tym jak zachowywałaś się po alkoholu, co nie do końca musi być prawdą. Dobra, nie ważne. Zaraz... Ale czy to nie...? Nie... I Jordan by go znał? Wątpię. W kuchni nalałam sobie wody. Chwilę później przyszedł i brat, mówił, że skoro się ogarnęłam mam wbić do nich. No więc ruszyłam za brunetem. Blondyn spojrzał na mnie i wstał. Podał mi rękę.
- Aaron - przedstawił się. Czyli miałam rację? Nie wierzę.... Ale Okej no - Aaron Carter
- Olivia Rose - uścisnęłam jego rękę. Usiadłam obok niego na kanapie. Nie wierzyłam, że Jordan przyjaźnił się z Aaron'em. Dawno nie grzebałam w sieci, czyli pewnie brązowooki ma koncert tutaj.
- No więc Aaron co u ciebie słychać - z zamyśleń wyrwał mnie głos brata
- Tak właściwie to nic. - zaśmiał się - nie jest ci gorąco w tej bluzie? - to pytanie padło do mnie
- Nie - szybko odpowiedziałam - a jeżeli mogę spytać to skąd się znacie? - zmieniłam temat
- Poznaliśmy się na wakacjach w LA chyba nie? - powiedział cały czas uśmiechnięty blondyn
- No ile to już? 7 lat?
- Tak. Ej... Zmienię temat. Wbijacie dzisiaj na koncert? - Aaron spojrzał na mnie. - No i weź no... Ściągnij tą bluzę bo mi samemu się gorąco robi - zaczął się 'wachlować' ręką. Uznałam, że no dobra. Poszłam do pokoju i ubrałam bokserkę. Spojrzałam na rękę. Ygh, czemu dałam się na to namówić i przebrać się? Dobra, nie ważne. Wróciłam do nich. Jordan patrzał na mnie ze zdziwieniem. Nie wiem czemu, ale poczułam, że Aaron to bardzo sympatyczny gość. W sumie to wiedziałam o nim dość dużo, w końcu nie codziennie twój idol okazuje się przyjaźnić z twoim nadopiekuńczym bratem. Zajęłam swoje miejsce na kanapie i chwyciłam poduszkę. Chciałam jak najszybciej zakryć bandaż, ale nie udało mi się to. Aaron chwycił za rękę i spojrzał mi w oczy
- Co ty zrobiłaś? Czy to to o czym myślę? - spytał, a ja nie wiedziałam co robić. Powiedzieć prawdę, czy kłamać? Teraz dopiero zauważyłam, że bandaż był lekko czerwony od krwi. Kurwa.
- Wyszedłem z domu na chwilę. Zostawiłem ją samą dosłownie na 2 godziny. Musiałem załatwić parę spraw. Jak wróciłem ona trzymała w ręce szkło i chciała robić kolejne nacięcie. Wszystko przez tego chuja, o którym ci mówiłem - powiedział Jordan. Ja tylko przełknęłam głośno ślinę.
- Spadam - powiedziałam cicho i poszłam do pokoju. Wtuliłam się w poduszkę i znowu zaczęłam płakać. Przy Aaron'ie zapomniałam o tym co się stało, ale Jordan mi o tym przypomniał. Po chwili usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
- Nie chcę cię widzieć Jordan - warknęłam
- A co jeśli tu nie Jordan? Twój brat wyszedł - spojrzałam w stronę drzwi, w których pojawił się blondyn. - Możemy pogadać?
- No okej - poklepałam miejsce na łóżku obok siebie. Usiadłam po turecku i oparłam się o ścianę.
- Opowiesz mi więcej  o tym gościu?
- Tsa... Jasne. No więc skoro ci o nim mówił, to pewnie wiesz, że ma na imię Jay. Należy do zespołu, The Wanted. Tak jak ja ma 23 lata. Byłam z nim nie wiem właściwie od kiedy. Jedyne co chyba jeszcze cię może obchodzić to... Zerwał ze mną wczoraj, bo usłyszał rozmowę moją i Nathan'a, jego kumpla, który się we mnie buja co niby robiłam po pijaku. Nie ważne. Sykes twierdzi, że zapraszałam go do łóżka - spojrzałam w sufit - uwierzę we wszystko, ale nie w to. Ja taka nie jestem... - znowu miałam łzy w oczach. Za dużo płaczę. Zdecydowanie za dużo.
- Ej... nie przejmuj się. Będzie dobrze, zobaczysz - przytulił mnie. Zrobiło mi się... lepiej? Tak, znacznie lepiej. Chyba tego potrzebowałam. - Tak właściwie, to ja wiem o tobie dużo, a ty o mnie...?
- Więcej - zaśmiałam się
- Ale....
- No ale. Dobra ujawnię się. Jestem Aaronator - uśmiechnęłam się. - zmieńmy temat. Długo zostaniesz w Londynie? - może to dziwne, ale czułam, że mogę się z nim zaprzyjaźnić. Miałam szczerą nadzieję, że zostanie dłużej.
- Nie wiem jeszcze, mam zamiar wynająć tu gdzieś mieszkanie, dzisiaj ostatni koncert z trasy. - odpowiedział
- Obok nas jest mieszkanie na sprzedaż - poruszałam dziwnie brwiami
- Sprawdzę to później. A teraz powiedz mi jeszcze raz, dlaczego to sobie zrobiłaś? Było warto? Czujesz się lepiej?
- Nie wiem czemu, ta szklanka się sama stłukła i no... No i nie panowałam nad sobą. Nie było warto, nie czuję się lepiej. - odwróciłam się i spojrzałam w okno - Tak właściwie, czemu ja ci to mówię?
- Bo jestem przyjacielem twojego brata, chciałbym, żebyś mnie polubiła. Ale nie jako tego, którego zgrywam na scenie, tylko tego normalnego. Chociaż, właściwie na scenie zachowuje się bardzo podobnie do reali. Skoro wiesz o mnie więcej niż myślę, to pewnie wiesz, że niedługo w Londynie odbędzie się koncert NKOTBSB - pokazał swoje białe ząbki - i tak się składa, że mam dwa bilety VIP, a nie mam z kim iść. Zgodziłabyś się ze mną iść?
- No nie wiem.... Okej - uśmiechnęłam się. Czułam, że to może być początek przyjaźni z tym głupolem. Posiedzieliśmy jeszcze trochę w domu i później Ar się zmył. Musiał iść na próbę. Dał mi swój numer, całą próbę ze mną pisał. Około 20 razem z Jordanem poszliśmy na koncert. Trzeba przyznać, że na scenie wymiata. Nie tak jak Jay, ale.... Ale nie jest zły.

**Lena**
Już ubrana wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni. Codzienne podstawowe zachowanie. Gdy usiadłam przy stole czułam się dziwnie, zawsze Shane był , a teraz tak cicho. Włożyłam kolejną łyżkę owsianki do buzi.
Kiedyś obiecałam sobie że ograniczę napoje gazowane , jednak przy chłopakach z The Wanted nie udało się tego dokonać. Prawdę mówiąc uzależniłam się od coli.
Telefon zawibrował, wzięłam go do ręki i przejechałam palcem po ekranie aby go odblokować.
Od: Shane 

Pociąg mam za pół godziny więc koło 18 będę
Odpisałam że czekam. Tęskniłam za nim , nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo.
Muszę zadzwonić do tego gościa , nie pamiętam imienia... Tego od propozycji o pracę. Wybrałam numer który znajdował się już w kontaktach.

 - Dzień dobry ! Pani Smith? - usłyszałam męski głos.
 - Tak. Przepraszam że musiał pan czekać tak długo. 
- Nic się nie stało. Podjęła pani decyzje? 
- Tak. Przykro mi ,ale muszę odmówić - zdecydowałam już. 
- oh ... Ale nie będzie pani prowadzić dalej własnej działalności w tym kierunku ? - tylko o to chodziło. Jaka ja jestem naiwna. Chodziło o wyeliminowanie konkurencji.
 - Nie , Do widzenia - mruknęłam i się rozłączyłam nie czekając na odpowiedź. Podeszłam do zlewu umyłam miseczkę.
 Lekko mnie to zdenerwowało . Nie mam zamiaru się tym przejmować.
Zaczęłam sprzątać w kuchni , bo na szafkach kurz się zbierał. Potem wyrzuciłam z lodówki psującą się żywność. Niektóre produkty zepsuły się podczas naszej nieobecności , a wcześniej nie miałam czasu posprzątać. Ostatnio mam kłopoty z zorganizowaniem sobie czasu.
Sprzątanie przerwał mi dzwonek do drzwi . Przetarłam wierzchem dłoni czoło i poszłam otworzyć.

 - Nie mam dużo czasu , ale wpadłam na chwilkę - przed drzwiami stała Nareesha.
 - Hej , wchodź - zaprosiłam kobietę do środka. Coś skoczyło mi na nogi. Sugar! Od razu zaczęłam ją głaskać - hej kochana- przywitałam się z pieskiem. Obok stał jeszcze jeden pies! Pudelek, chyba. 
- To jest Mylo - przedstawiła go . Kolejnie przeszłyśmy do salonu , a ja poszłam zrobić kawę dla Nar.
Postawiłam dwie kawy na stoliku i usiadłam obok dziewczyny Sivy. 
- Właśnie! Wszystkiego najlepszego i szczęścia , bardzo cieszę się z waszych zaręczyn. Nie miałam okazji złożyć ci życzeń tak bardziej na osobności- uśmiechnęłam się do niej. Na palcu Nunu znajdował się śliczny pierścionek.
 -Dziękujemy - również się uśmiechnęła i wzięła łyka kawy- teraz mam dużo pracy , wiesz mam łączony pokaz w ten weekend.
 -dobrze że ci się powodzi - szczerze buty zaprojektowane przez Nareeshe i jej przyjaciela były świetne.
 - gorzej że to wszystko dzieje się tak szybko , przez co mam mało czasu dla siebie i Sivy - mruknęła. 
- Nadrobicie to . Macie już plany ślubne? - ciekawe jak będzie wyglądał ten ślub. 
- Na pewno nie w tym roku. Za mało czasu - nie rozmawiałyśmy długo bo mulatka musiała się zbierać.
Miło spędziłam ten czas , bo Nareesha jest bardzo miłą dziewczyną . Jest też dość surowa i przestrzega wyznaczonych zasad. Moim zdaniem idealnie pasuje do Sivy. Prawda , nie znam ich bardzo długo jednak już po takim czasie mogę to stwierdzić.

Dwadzieścia minut po osiemnastej mój brat wszedł do domu. Przywitałam się z nim i poszedł zostawić swoje rzeczy w jego starym pokoju. Zamieniliśmy tylko kilka słów po czym poszedł odpocząć. Nie dziwię się że był zmęczony . Jechał długo więc miał do tego prawo. Też położyłam się wcześnie . Max nie odezwał się dzisiaj. Zasnęłam pół godziny po tym gdy dotarłam do swojego pokoju i wtuliłam się w poduszki

______________
HALO ! Żyjecie ? Czy już Was zanudziłyśmy ?
Cóż .... Chasing The Sun ;3 mówi ( a raczej pisze) : Przepraszam za takie nudy !

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 22

*Olivia*

Lena poszła ode mnie nad ranem. Jordan siedział w salonie i gapił się w telewizor. Poszłam do kuchni, chwyciłam za pitny jogurt i poszłam usiąść obok niego.
- No dzień dobry zdrajczynio - zaśmiał się
- Dla kogo dobry, dla tego dobry. Czemu zdrajczynio? - spytałam
- No wiesz, chodzisz z Jay'em, a jak go u nas nie ma to z Nathan'em się całujesz, swoją drogą wolę Sykes'a od McGuiness'a... Może zmienisz chłopaka co? - spojrzał na mnie swoimi brązowymi paczadłami.
- Kpisz sobie... Lizałam się z Nathan'em?! Żartujesz sobie!
- Nie, nie żartuję. Taka prawda... Szkoda, że tego nie uwieczniłem, a twoja koleżanka sobie wtedy grzecznie w szafie siedziała. Dość sporo wypiłyście, posprzątałem tutaj bo syf niezły był - uśmiechnął się
-Co? Jordan, nie kłam mi tu - śmiałam się - przecież nie byłam aż tak piana!
- Wcale, przecież to nie ty dzwoniłaś do mnie, czy czasem nie tęsknię i że dla mnie rzucasz Jay'a. Pytałaś się, czy Danny jest wolny! - nie mógł przestać się śmiać
- Kurwa, idę po telefon... - wyszłam na korytarz, bo to właśnie tam leżał mój IPhone. Sprawdziłam spis połączeń, wszystko by się zgadzało. Weszłam w SMS'y. Była jakaś nowa rozmowa z Jay'em. O kurde!

Od: Ja 
Do: JayBird ;*

Nienawidzę cię! 

Od JayBird ;*
Do: Ja

Za co? Olivia co jest? ;c

Od:Ja
Do:JayBird ;*

Zdradzasz mnie! I nic nie powiedziałeś o wyjeździe do niejakiej Eleanor! 

Od:JayBird ;*
Do: Ja 

Eleanor to siostra mój głupolu ;* Miałem ci powiedzieć, jak będziesz u nas ale ty pojechałaś do domu. Czy ty piłaś może?

Od: Ja 
Do: JayBird ;*

Hej Jay, tu Jordan. Brat Liv. Tak młoda piła dlatego konfiskuje jej telefon, żeby nie robiła głupot. Ona jest różna po pijaku, a zwłaszcza, że piła z Leną. Tyle tu pustego szkła, puszek że masakra! 

Od: JayBird ;*
Do: Ja

Spoko Jordan. Miłego użerania się z tymi dwoma głupkami :D

-Ty durniu - zaśmiałam się wchodząc spowrotem do salonu
-Co ja? To ty myślałaś, że cię zdradza a nie wiedziałaś, że twój mężczyzna ma siostrę! - parsknął śmiechem. Miał rację, co ze mnie za dziewczyna, która podejrzewa o zdradę a nie wie, że jej chłopak ma dziewczynę? Dało mi to do myślenia. Poszłam do pokoju. Napisałam do Jay'a

Przepraszam Cię, za to, że podejrzewałam Cię o zdradę. Na przyszłość będę inaczej postępować...

Długi czas nic nie odpisywał. Siedziałam przy laptopie i gadałam na Skype gadając z bratem i ojcem. Tęsknili i mówili, że mają dla mnie niespodziankę. Po jakimś czasie dostałam sms'a od Brid'a, żebym wbiła do niego. Dzisiaj wyjeżdżają... Ehhh... Dwa tygodnie bez niego. Będzie trzeba jakoś sobie poradzić. Chwyciłam bluzę i zgarniając kluczyki do samochodu z szafki krzyknęłam 'wychodzę'. Braciszek będzie dobrze wiedział, gdzie się wybieram. Po paru minutach jazdy byłam już na miejscu, drzwi były otwarte. Od razu skierowałam się do pokoju loczka. Zapukałam, kiedy usłyszałam 'proszę' weszłam. Chłopak stał na wejściu
- Jay, kochanie - zaśmiałam się i przytuliłam go
-Olivia, słońce - odwzajemnił uścisk - jak pijesz to nie pisz -zrobił dość poważną minę - i serio? Myślałaś że cię zdradzam? - usiadł na łóżku
- No... niestety tak. Wiem, jestem głupia. Wybaczysz? - usiadłam obok i zrobiłam oczy zbitego psa
-Nie - chłopak odpowiedział całkiem na poważnie
- Nawet teraz?- wpiłam się w jego usta.
-No dobra no... wybaczam - zaśmiał się loczek
- Mendo ty - obróciłam się do niego plecami
-Ej... A co powiesz na małe co nieco, wiesz... dom pusty - wyszeptał mi do ucha. - nie daj się prosić no...- mówił tym tonem. Tym, do którego miałam słabość
- Hmm... a masz?
-Gumki?- przerwał mi- zarzucasz mi brak przygotowania do sytuacji? - poruszał brwiami znacząco i z szafki nocnej wyciągnął małe opakowanie i wpił się w moje usta. Byłam na dole.  Zaczęłam ściągać z niego koszulkę. On nie był mi dłużny. Nie przerywając pocałunku zaczęłam ściągać z niego spodnie. Teraz role się odwróciły. To ja byłam na górze. Chwila przerwy na oddech i kolejny pocałunek.
- Kochanie, nie mogłabyś tego ściągnąć? - spytał chwytając za naszyjnik, który kiedyś razem kupiliśmy
-Nie, przywiązałam się do niego....
- yhm - mruknął i przylepił się do mojej szyi zostawiając na niej malinkę. Teraz to on pozbył się moich spodni. Byliśmy przed sobą tylko w bieliźnie, której chwilę później już nie było. Jay założył prezerwatywę na swojego przyjaciela i się zaczęło. W całym domu było słychać jak krzyczę jego imię.


*

Pożegnałam się z chłopakiem. Serce dalej biło szybko. Pojechałam do domu. Chwilę później zagościł u mnie nie kto inny jak Nathan... no tak. Mogłam się tego spodziewać. Gestem zaprosiłam bruneta do środka. Akurat na korytarz wyszedł nie kto inny jak Jordan. Jeszcze tego tu brakowało.
- Siema Nathan - powiedział mój brat
- Cześć Jordan - odpowiedział mu. - Olivia, chciałbym pogadać, na osobności -
- Choć - powiedziałam i ruszyłam w stronę pokoju, brunet szedł zaraz za mną. Zamknęłam drzwi do pokoju i usiadłam naprzeciwko chłopaka na łóżku, na czymś, ale nie wiedziałam na czym - o czym chciałeś porozmawiać?
- O poprzedniej nocy, Jordan mówił ci coś?
- Coś tak, a co konkretnie się działo?
- No więc, jak przyszedłem to porozmawialiśmy chwilę na korytarzu, potem wpiłaś się w moje usta. No potem spytałaś, czy nie chcę się z tobą przespać. Ja odmówiłem, ty nalegałaś. Ja wyszedłem. A... i w trakcie pocałunku Jordan wrócił do domu
-Boże... byłam piana...
-Słowa pianych myśli trzeźwych...
-Tak tak, Wiesz co? Zapomnijmy o tym. Jay nie może się o tym dowiedzieć pod żadnym wypadkiem! - podniosłam ton
-Halo? Halo Olivia! Jeżeli natychmiast się nie wytłumaczysz to wiedz, że z nami koniec! - usłyszałam głos Jay'a. Ale skąd? Co? Nie! Kurwa! To coś na czym usiadłam to był telefon. I zadzwoniłam do Jay'a.
-Jay! to nie tak jak myślisz. Ja byłam piana! - łkałam do telefonu. Sykes skierował się do drzwi
- Ja już pojadę. Przepraszam - wyszeptał i wyszedł
-Jak ja sobie wypiję to nie zapraszam Leny do łóżka! - krzyczał - jakiś czas temu się kochaliśmy, a teraz ja dowiaduję się, że ty... Nie mogę. Może powinniśmy od siebie odpocząć. - rozłączył się, a ja zaczęłam płakać. Nie miałam siły, żeby cokolwiek zrobić. Leżałam i ryczałam.


*Jay*

Liv wyjechała, a ja zostałem w domu sam. Walizki zniosłem na dół. Nie tylko moje, chłopaków też. Telefon zaczął dzwonić, Liv. Odebrałem. Nie mogłem uwierzyć, w to co słyszę. Olivia mnie zdradziła? Co?
-Halo? Halo Olivia! Jeżeli natychmiast się nie wytłumaczysz to wiedz, że z nami koniec!
-Jay! to nie tak jak myślisz. Ja byłam piana!
-Jak ja sobie wypiję to nie zapraszam Leny do łóżka! - krzyczałem - jakiś czas temu się kochaliśmy, a teraz ja dowiaduję się, że ty... Nie mogę. Może powinniśmy od siebie odpocząć. - rozłączyłem się. Chwyciłem za słuchawki i pierwszą lepszą książkę. Jakiś czas później reszta bandy wbiła do domu. Widzieli, że jestem przybity ale nie pytali o powód. Nathan z resztą pewnie wiedział o co chodzi. Pojechaliśmy na lotnisko. O 15 zaczęły się odprawy. Około 16.30 mieliśmy już wolne. Poszedłem po jakąś kawę. Czekał mnie ciężki lot. Równo o 17 siedzieliśmy już w samolocie. Właśnie mieliśmy startować. Założyłem słuchawki na uszy, puściłem pierwszą lepszą piosenkę i zatopiłem się w lekturze. W samolocie były dwa rzędy w każdym po 3 siedzenia. Trafiło mi się miejsce obok Max'a. W pewnym momencie łysol zaczął mnie szturchać. Ściągnąłem słuchawki
-Czego? - warknąłem
-Powiesz o co chodzi? Co ci? - spytał
-Przecież nic się nie stało - skłamałem
-Jasne, jasne, Mnie nie oszukasz chłopie. Powiedz i no szybko wujkowi Max'owi, co się stało.
-Olivia przelizała się z Sykes'em i zaproponowała mu pójście do łóżka, czujesz to? - spojrzałem przez okienko, w chmury.
- Żartujesz
- Nie. Nie żartuję. Jeszcze nic nie chciała mi powiedzieć, dowiedziałem się przez zupełny przypadek. Więc już rozumiesz?
- Tak. Ale może to nie miało mieć miejsca? Pomyśl trzeźwo. Olivia by cię zdradziła?
- Ja już sam nie wiem co myśleć. Dobra, koniec tego tematu. Nie potrzebnie ci mówiłem - powiedziałem i słuchawki spowrotem znalazły sie na moich uszach. Resztę lotu spędziłem rozmyślając. Przez moje myśli przesunęło się wie epitetów typu "dziwka", "suka", itp. Ale za każdym razem korciłem się za to. Miałem łzę w oku. Nie wiedziałem, co mam o tym wszystkim myśleć, a przede wszystkim nie wiedziałem co czynić.

**Lena**

Jeśli jeszcze raz zadzwoni ten cholerny dzwonek to zabije osobe która go używa ! Ding-dong. Wściekła wstałam z łóżka i od razu ruszyłam w strone drzwi. Po schodach zbiegłam wzybko. Otworzyłam kluczem drewniane drzwi i pociągnełam je do siebie.
- czego?! - warknełam. 
- liczyłem na jakieś 'witaj kochanie , fajnie że przyszedłeś jeszcze przed wyjazdem' - mruknął Max zbliżając się do mnie. Kiedy nasze usta się złączyły złagodniałam. 
- obudziłeś mnie , wcześniej się przyjść nie dało?- weszliśmy do środka. 
- ciesz się , a nie - powiedział mi do ucha. 
- ile masz czasu? O której samolot? - zapytałam. 
- sanolot o 17 więc około 15 wyjeżdżamy - czyli miał troche czasu. 
- daj mi 20 minut ! - uniosłam palec i pobiegłam na górę się ubrać i ogarnąć . Ubrałam się w spodnie i koszulkę na ramiączkach. Brązowe kosmyki upiełam w koku i gotowa wróciłam na dół. 
- co ty beze mnie zrobisz? - postawił kubek z kawą przy wolnym krześle. 
- kto będzie robił mi kawe? Kto?!- płaczliwy ton nie pasował do śmiechu którym po chwili wybuchłam. 
- ym Lena - zaczął - powiesz mi co robiłaś w łóżku Jordana? - zakrztusiłam się kawą . Odkaszlnełam mocno
- co?!- wychrypiałam unosząc brew. 
- no wysłałaś mi smsa coś 'jednak znalazłam łóżko wygodniejsze od twojego. Łóżko Jordana może i jest mniejsze , ale twoje przebija ' takiego - patrzałam na niego szeroko otwartymi oczami dłuższą chwile. - następnym razem jak będziemy piły wyłączamy telefony - nie mogłam w to uwierzyć. Spałam w łóżku Jordana , a Olivia w swoim. Nie pamiętam czy było wygodne..
- oj wiesz przcież że twoje łóżko jest najwygodniejsze - mruknełam wstając . Podeszłam do niego i zatrzymałam się przy nim. 
- będziesz musiała mnie teraz długo orzepraszać - nachylił się i tuż przed moją twarzą zatrzymał swoją. Stanełam na palcach by sięgnąć do jego ust. Od razu złapał mnie za uda i posadził na blacie ułatwiając sobie zadanie. Będę tęskniła za jego miękkimi i ciepłymi ustami , za dotkiem który przyprawiał mnie o dreszcze .
- Max - odsunełam się lekko - twoje udo jęczy - zauważyłam. Chłopak zaczął się śmiać i wyciągnął z kieszeni spodni wibrujący telefon , nacisnął czerwoną słuchawkę
- Wiesz że nawet nie zauważyłam kiedy nowa przypinka się tu pojawiła ? - uniosłam bransoletkę dotykając nowego serduszka 
- pojawiła się tamtego dnia pod namiotami - Max patrzał mi w oczy , czułam jak pięką mnie policzki. 
- nie wytrzymam bez ciebie - pożaliłam się. 
- damy rade. Dwa tygodnie , szybko zleci. Mamy telefony i te wszytkie aplilacje przez które da się rozmawiać...- lekko się uśmiechnełam. 
- powinieneś wyjść już pięć mimut temu - po tych słowach , jak na zawołanie ktoś zadzwonił dzwonkiem.
 - to Nathan. Jade z nim na lotnisko. Masz - podał mi kluczyki - ooiekuj się nią. Przypomnij sobie za co dostałas to prawko - przyciągnął mnie jeszcze raz do siebie. Ten pocałunek był bogatszy w uczucia , to jeden z bardziej prywatnych pocałunków , tych nie zapomnianych. 
- kocham cię - powiedziałam w końcu. - a ja Ciebie , jak wariat - i ruszył w strone drzwi. Widzę go teraz ostani raz. Dwa tygodnie orzerwy to bardzo długi okres który będzie się ciągnął wolno , czuję to


----------------------------------------------------------------------------------------------------------


A oto i rozdział :D
Pod ostatnim rozdziałem 2 komy ;---; Wiemy, że stać was na więcej! Bądź co bądź jest was 17 obserwujących, do tego dochodzą anonimy :)
Zobaczymy co będzie pod tym rozdziałem. Co sądzicie? Chcemy znać opinie ;* 
Do nn ; 33




piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 21

Proszę przeczytaj notkę pod rozdziałem !


**Olivia**
Musieliśmy wracać. Całą drogę słuchałam muzyki i pisałam z Jordan'em. Braciszek się stęsknił. Miałam spać u chłopaków, ale kiedy już przyjechaliśmy to patrząc na Jay'a, który z kimś rozmawiał przez telefon od razu przypomniałam sobie o SMS'ie i pojechałam do domu.



*Następny dzień*



 Było popołudnie. Poszłam do kuchni. Brat przydreptał za mną
- Dobra. Skoro jesteśmy w kuchni to co ci zrobić? - spytałam
- Może zrobiłabyś zapiekankę?
- Okey. Przyniósłbyś mi mój telefon?
- Jasne - powiedział i wyszedł. Ja zabrałam się za przygotowywanie obiadu. Uszykowałam wszystkie potrzebne składniki. Minutę później Jordan był już przy mnie
- Mogę ci zadać pytanie?
- Dawaj
- Czemu Nathan pyta się ciebie jak się trzymasz? - spytał
- EJ! Czemu czytasz moje SMS'y?! - krzyknęłam i wyrwałam mu telefon.
- Bo tak chcę. A odpowiesz mi na pytanie?!
- Dobra. Ostatnio przez przeczytanie cudzego SMS mam załamkę - powiedziałam i wyszłam. Usiadłam na kanapie w salonie. Znowu bitwa z myślami
- Jay cię zdradza ! - mówił mózg - Nie prawda, to zwykłe nieporozumienie! - wtrącało się serce. 
Siedziałam i myślałam. Chwilę później miałam już obok brata. Przytulał mnie. Wiedział, że tego właśnie teraz potrzebuję.
- Powiesz mi co się stało? - w końcu się odezwał
- No bo przeczytałam SMS na komórce Jay'a, był od jakiejś Eleanor. Było tam pytanie o przyjazd i o to, czy powiedział już mi... - byłam jeszcze bardziej smutna wspominając o tym
- Dupek... Jak go dorwę..... Słuchaj. Musisz jakoś spędzić miło popołudnie, może noc. Zapomnieć o tym. Może zaproś Lenę? Pomimo mojej potrzeby - zaśmiał się - spędzenia z tobą czasu zwolnię chatę, może przejadę się do rodziny? - powiedział
- Ej Jordan... ty to masz łeb! - śmiałam się - zaproszę Lenę do siebie. - chwyciłam tela i wysłałam SMS do Leny, po minucie już miałam odpowiedź.
- I...?
- Zgodziła się. - uśmiechnęłam się - Kiedy masz zamiar jechać?
- Niedługo, a co?
- Goń mnie! - popchnęłam go, przez co leżał. Zakluczyłam drzwi od salonu i pobiegłam po mąkę. Wiedziałam, że za minutę wyjdzie stamtąd, więc z mąką stałam już ukryta. Kiedy wychodził nie zauważył mnie i oberwał.
- Ty mała mendo! Tak pogrywasz? To zobaczymy co zrobisz na to. - poszedł do kuchni. Ja pobiegłam do pokoju, wiedziałam co szykuje. Zawsze jak mu się sprzeciwiałam robił jakąś paćkę, która kończyła w moich włosach. Zakluczyłam drzwi od pokoju i siedziałam. Telefon zawirował. Przyszedł SMS od Sykes'a.



Od: Nathy :*
Do:Ja


Mogłabyś się ze mną spotkać? 




Od Ja
Do Nathy :*


 Czemu pytasz? Dzisiaj mam trochę zawalony dzień, Jordan chce się mną nacieszyć, a potem nocka z Leną. Jeżeli chcesz to wbijaj teraz. Jor cię lubi :3


Od : Nathy :*
Do: Ja


Dobra, nieważne. Chciałem pogadać o tamtym sms... To kiedy indziej. Miłego dnia :* xX


Od Ja
Do Nathy:*


Nathy... nie chcę przerabiać ponownie tematu sms... Dzisiaj Jordan się dowiedział, niedługo pogadam o tym z Jay'em, najprawdopodobniej jak wyjedzie, ciekawe czy mi powie. Również miłego dnia xX 




Jordan nie dobijał się do drzwi. Stwierdziłam, że wyjdę. Będę miała to już z głowy. Kiedy wyszłam zobaczyłam Jordan'a z nożyczkami. Na szczęście miałam włosy związane w koka no i nie swoją koszulkę. Koszulka skończyła w kawałkach... Kiedy skończyło nam odbijać przyszła godzina 16. Pojechałam z bratem na zakupy na nockę, potem odstawił mnie do domu. Pożegnałam się z nim. Wyruszył w drogę do domu... Zaczęłam szykować na nockę, powyciągałam z szafy filmy, popcorn i chipsy wsypałam do misek, a ciastka wyłożyłam na talerzyk. Wino i inne alkohole chłodziły się. Teraz już tylko ubrać się jakoś i czekać na gościa.


 Zbliżał się wieczór. Lena była już u mnie. Poszłam do kuchni po przekąski a dziewczyna zajęła się wybieranie filmu.
Wybrała Move 43 , a ja go włączyłam i obie zajęłyśmy miejsce na kanapie.
- Twój brat jest w domu ? - zapytała biorąc trochę popcornu  do ręki.
 -Nie ma go. Pojechał do Manchesteru, do rodziny - powiedziałam
 - Nie brałam tabletek więc wyciągaj trunki! - zaśmiała się
 - No jasne. Wino czy piwo? - zapytałam
 - Piwo , zdecydowanie ! Liv... a jak tam z Jayem? - zaczęła lekko temat gdy ja szłam do lodówki.
 -Eh... nie pytaj. Jest mi ciężko o tym gadać... Wydaję mi się, że on mnie zdradza. Pisał z Nie jaką Eleanor na temat jego przyjazdu i tego czy powiedział mi o czymś tam...
- Pytałaś go o to ? Wyjaśnijcie to sobie ....
 - Nie. Kiedyś z nim to wyjaśnię. Ale dzisiaj nie będę o tym myśleć.
 - To dawaj piwo !
 -Masz. A jak tam Shane?
 - Pisał że wszystko dobrze . Rano pisał że chce przyjechać w tym tygodniu jeszcze. Dzisiaj Nar przywiozła Sugar - mówiła męcząc się chwile z otwieraczem.
 - Pomóc ci? - zaśmiałam się
 - Zaufaj mi. Potrafię to zrobić - w końcu , po kolejnej próbie udało jej się
  -Jak tam Twoje relacje z Maxem?
 - Eee dobrze - zmieszała się lekko.
 - Dobrze czy bardzo dobrze? - poruszałam śmiesznie brwiami
- bardzo - mruknęła ledwie słyszalnie.
 - To się cieszę. A tak w ogóle jak ci się podobał nasz wypad?
 - Zaliczam do jednych z najlepszych ...
 - Na prawdę? - spojrzałam na jej nogę - ja nie koniecznie wszystko miło wspominam... ale nie powiem, że mi się nie podobało
 - A jak tam plany z pracą? Nadal chcesz być policjantką? - chciała zmienić temat.
 -Szczerze? Sama już nie wiem kim chcę być. Chyba jednak rozpocznę prace jako fotograf... nie chce być już policjantem.
 - Kobieta zmienną jest - zaśmiała się - oglądasz to? - kiwnęła głowa w stronę telewizora.
 -Nieee... już to tyle razy oglądałam...
- Ja nigdy ale... - piwo było już w połowie puste - wiesz... chce sprzedać dom - zaczęła już być bardziej otwarta.
-Dlaczego?
 - Chce zmienić wszystko . No może Maxa nie zostawię - wytknęła język i oparła się głową o moje ramię.
 - Myhym. Ciekawie....
 - Gadaj mi co tam bo ja cię zanudzę swoim życiem - mruknęła.
 - Ale nie ma o czym... - zamilkłam - chociaż może jest.... No dobra. Sykes wyznał mi, że mnie kocha... bo ty nie wiesz wielu rzeczy. ....
 - Znaliście wcześniej , prawda?
 -Byliśmy ze sobą wcześniej, ale zerwaliśmy. Uznaliśmy że nie ma sensu...
 - Bo wyjeżdżał? Ciężka sytuacja. Gdybyś kochała jednego w drugim byś się nie zakochała albo stara miłość nie rdzewieje. Te przysłowia nie mają sensu! Jedno wyklucza drugie.... - ona była już lekko podchmielona.
 -te stare bzdury nie mają sensu... Teoretycznie wydawało mi się, że Sykes to tylko zauroczenie. Potem zeszłam się z Jayem, a teraz oboje chcą żebym była z nimi. Kocham ale obu po połowie....
 - Uh ja kochałam Patricka jak ślepa , a teraz żałuje że go kiedykolwiek poznałam. Nie mówiłam ci o nim ? - gadała bardzo szybko- nie pamiętam. a z Jaythanem wszystko się wyjaśni.
 - Nie mówiłaś... co za typ? - pytałam. Ciekawie się zrobiło
 - Idiota ! Pomógł mi po wyjściu ze szpitala. Byliśmy ze sobą długo , dopóki nie zdradził mnie. wybaczyłam mu ale on stwierdził że jestem zbyt... różniąca się od tamtej suki. Ona była piękna. Właściwie nie powinnam nazywać jej suką bo wszystko mi uświadomiła....- zaczęła otwierać drugie piwo.
 -Boże - zdziwiła mnie swoją wypowiedzią - ale nie mów mi, że jesteś brzydka. No i chuj z niego i tyle.
 - Kocham cie , wiesz? - przytuliła mnie.
- Ja ciebie też -odwzajemniłam uścisk
 - Mogę być z tobą szczera , nie ? Więc my , w sensie ja z Maxem pod namiotami... - tu zaczęła się śmiać jak głupia .
- Chyba nie chcesz powiedzieć ze wy ten teges - alkohol we krwi zaczynał się ukazywać. Śmiałam się
  - Tak . Właśnie o tym ci opowiadam - położyła się na fotelu na który przed chwila przeszła.
 - No no no... Ciekawie. Nie złe Sb miejsce wybraliście na pierwszy... chyba a pierwszy stosunek - zaśmiałam się
 - Jesteś pewna że to był pierwszy? - uniosła brwi
 -właśnie nie...
 - Pierwszy z Maxem - zapewniała.
- Tak tak.... na pewno... nie ważne
 - Szkoda że wyjeżdżają. To aż dwa tygodnie - mruknęła.
 -No....

Next day 

 **Lena**
Kolejnego dnia z lekkim kacem wróciłam do domu. Nic , Max ani nie pisał ani nie dzwonił. Jutro około południa . Nie będę go widziała dwa tygodnie więc postanowiłam napisać.
Do : Max
Wpadniesz?
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kawy. Wypiłam cały kubek leżąc na kanapie. Zmęczył mnie wczorajszy wieczór i muszę odespać. Włączyłam telewizor i nic specjalnie interesującego nie znalazłam więc zostawiłam Mam Talent. Sugar! Przypomniałam sobie że muszę ją odebrać od Nunu. Chwyciłam telefon. Była jedna nieodczytana wiadomość , odblokowałam go.
Od : Max
Nie miałem czasu, jutro przed wyjazdem będę u Cb . Do zobaczenia
Wybrałam numer dziewczyny Sivy. Odebrała w połowie drugiego sygnału.
- Hej Nareesha - przywitałam się.
- Hej Lena ! - wesoły głos mulatki był inny niż zawsze.
 - przepraszam że jeszcze nie odebrałam Sugar , ale mało czasu miałam. 
- spokojnie! Świetna sunia z niej , muszę ci podziękować ale to jak się spotkamy. Teraz muszę kończyć mam super duży pokaz ! - zrozumiałam lekkie zdenerwowanie w jej głosie. 
- pogadamy jak się spotkamy , pa i połamania nóg - po czym się rozłączyłam. Przykryłam się kocem i ułożyłam na kanapie. Wybrałam opcję 'napisz nową wiadomość' .
Do : Shane
Kiedy przyjedziesz ?
Odpowiedź pojawiła się po chwili.
Od : Shane
 Za trzy dni pasuje?
Odpisałam że jasne , chwile po tym zasnęłam.


_____________________
Pod ostatnim rozdziałem słabo z komentarzami :/ HEJ ! Zagląda tu ktoś ?
Rozdział nie jest zbyt dobry z powodu szkoły i ostatnich poprawek/zaliczeń  .
Mamy też nowy blog (ja i Here We Go Again <która ostatnio ciągle zmieni nazwy>) link :)

Gdy dobijemy do 10.000 wyświetleń chcemy zrobić konkurs :) Czekamy na upragnioną dziesiątkę ! 

wtorek, 27 maja 2014

Rozdzial 20

**Olivia**
Obudziłam się obok Sykes'a. Nie byliśmy w namiocie. Byliśmy w dobrze znanym nam miejscu - nad rzeką. Reszta nocy minęła nam na oglądaniu filmu, choć pod koniec moje powieki odmówiły posłuszeństwa, zasnęłam. Wszystkie wspomnienia z wczorajszego dnia wróciły. Jako iż Nathan już nie spał porozmawialiśmy chwilę, podniósł mnie na duchu i udaliśmy się do reszty. Kiedy Max powiedział mi, że
Lena jest w namiocie poszłam do niej.
- Hej Lena... Miałabyś chwilę? Muszę się komuś wygadać...
-jasne , siadaj - przesunęła się lekko uważając na nogę i robiąc mi miejsce .
- No więc... Jak pewnie zauważyłaś w nocy nie było mnie i Sykesa...
- Liv , ty chyba nie chcesz mi powiedzieć że wy ... - wyglądała na zaskoczoną
- Nie, nie. Może zacznę od początku. Na ognisku poszłam do namiotu.  Jay zostawił telefon w namiocie, akurat dostał jakiegoś SMS. Chwyciłam go i przeczytałam. Był od niejakiej Eleanor. Już się nie mogę doczekać kiedy przyjedziesz. Powiedziałeś już o tym Olivii? - miałam łzy w oczach. Lena chwilę milczała po czym mnie przytuliła.
-To na pewno nie to o czym myślisz , może to jego znajoma ?- próbował mnie pocieszyc .- Prawdę mówiąc, nie wiem już co myśleć. Jeszcze ta sytuacja z Nathan'em....
-  Ale z Nathanem nic nie było , tak ? Więc nim nie musisz się przejmować, Pogadaj z Jayem . Powiedz mu co wiesz - kontynuowała .
- Nie wiesz czegoś jeszcze... Nathan niedawno powiedział mi o tym, że kocha mnie. No i.... Nie powinnam tego ukrywać, ale ja z nim kiedyś byłam. Był moją pierwszą miłością.... - to ostatnie wyszeptałam. Lena milczała przez dłuższą chwilę.
- jejku... co ty do niego czujesz ? - zapytała zbita z tropu . Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się, co jej odpowiedzieć. Sama nie wiedziałam, czy coś do niego czuję. Ale z drugiej strony, te wspomnienia. Wszystkie pocałunki. Właściwie nie pamiętam o co poszło, że wtedy zerwaliśmy. Te uczucia podczas śpiewania Survive You.... 
- Nie wiem - palnęłam
- oh Liv ! -westchnęła - chcesz zerwać z Jayem ?
- Nie nie chcę... - powiedziałam, choć przez myśl przeszło mi "chyba nie chcę".  Moje uczucia były mieszane, z jednej strony Jay, z drugiej Nath a ja po środku nie wiedząca w którą stronę iść...
- mam być szczera ? Bagno . Niezły dylemat. Ja nie mogę dać ci odpowiedzi. To nie zależy ode mnie. Zastanów się, posłuchaj serca i nie podejmuj tej decyzji zbyt pochopnie .
- Dziękuję ci Lena. Po rozmowie z tobą lepiej mi. - przytuliłam dziewczynę i popatrzałam na jej nogę. Zrobiło mi się głupio, po raz kolejny..
-Błagam cię nie martw się o mnie. Masz swoje kłopoty - najwyraźniej zauważyła mój wzrok - teraz Max mi pomaga i muszę przyznać ze będę za tym tęsknic - zaśmiałam się
- To dobrze, że masz w nim wsparcie. Ja już pójdę... Pomyślałam o tym, żeby się odstresować i trochę sobie ponucić - powiedziałam 
- trzymaj się i na pewno znajdziesz rozwiązanie. Wiem to - posłała mi uśmiech. Wyszłam z namiotu, widząc Jay'a siedzącego z chłopakami szybkim krokiem ruszyłam do namiotu. Chwyciłam tableta, którego wcześniej przyniosłam do namiotu i zaczęłam szperać w internecie za wersją karaoke pewnej piosenki. Po paru minutach znajduję Backstreet Boys - Show Em'( What You're Made Of) .  Włączam piosenkę i zaczynam śpiewać.

Widziałam to już wiele razy
Upadam, ale nadal żyję
Na pewno? Na pewno?
Tak ciężko oddychać, gdy woda jest wysoka
Lecz nie muszę pływać - nauczyłem się latać
Bardzo wysoko, tak wysoko

W oczach dziecka znajdziesz prawdę
Gdzie jedyną granicę wyznacza niebo
To żyjący dowód, że widzę siebie w tobie

Kiedy brak ci czasu do ucieczki
A twe serce jest zamarznięte
Po prostu pokaż im na co cię stać
Kiedy niknie słoneczne światło
Świat będzie na ciebie czekał
Po prostu pokaż im na co cię stać

Rękawice założone, gotowe do walki
Przetrwam, jak lew
Czy na pewno? Czy na pewno?
Musisz w coś wierzyć
Nawet jeśli wierzysz jako jedyny
Nie obawiaj się, bedzie dobrze

W oczach dziecka znajdziesz prawdę
Gdzie jedyną granicę wyznacza niebo
To żyjący dowód, że widzę siebie w tobie


Niestety spokój nie trwał wiecznie. Do namiotu wszedł Nathan. 
- When walls start to close inYour heart is frozen over Just show ‘em what you’re made of  When sunlight is fading The world will be waiting for you Just show ‘em what you’re made of - zaśpiewał.
- Czy ty musisz zawsze mi przeszkadzać? - spytałam
- Tak - zaśmiał się. Zastopowałam piosenkę. 
- Czego chcesz? - spytałam 
- Pośpiewać z tobą . Znudziło mi się z chłopakami. Usłyszałem, że śpiewasz i stwierdziłem, że przyjdę do ciebie - powiedział 
- Okej. Co chcesz śpiewać? - zadałam pytanie
- Incomplete - powiedział
- Nie znam tego... 
- To ja puszczę z tela, a ty poszukaj tekstu. To też nuta BSB 
Znalazłam tekst i zaczęliśmy śpiewać. Wyszło nam całkiem, całkiem. Potem były już bardziej znane mi nuty, czyli  In a World Like This, Miss You More i  Summertime. Zaczynaliśmy śpiewać We Own The Night, kiedy do namiotu wbił Jay. Po raz pierwszy nie cieszyłam się na jego widok.
- Hej Liv, no  i... Nathan. Czemu nigdzie cię rano nie było? - usiadł naprzeciw nas
- Całą noc mnie nie było, ale ty nie raczyłeś zauważyć, wolałeś łykać alkohol, niż się mną interesować - warknęłam 
- Jak to? 
- Normalnie. Zostawcie mnie wszyscy samą! - chwyciłam słuchawki, telefon i poszłam w las. Nie chciałam iść nad rzekę, więc szłam przed siebie, nie zwalniając kroku, czy też patrząc za siebie. Miałam telefon i słuchawki. To mi wystarczyło. Spacerowałam bez większego celu. Usłyszałam strzał. Bezszelestnie podeszłam do miejsca, z którego dochodził odgłos i oglądałam co się dzieje. Dwaj mężczyźni wywlekali ciało. Szybko oddaliłam się. Udałam się do reszty. Ujrzałam tylko Parker'a.
- Czemu nikogo nie ma - spytałam
- Lena zemdlała. Wszyscy są w jej namiocie, ale nawet tam nie idź. Tam jest za duży tłok - powiedział, kiedy zaczynałam iść w stronę namiotu dziewczyny. Przejęłam się trochę tym co się stało. Czekałam na to, co powie Max, kiedy przyjdzie.

**MAX**

Otworzyłem oczy i zadowolony faktem że Lena śpi obok,  powoli się poniosłem wziąłem jakieś spodenki i koszulkę po czym ubrałem się w nie. Dziewczyna oddychała równo pogrążona w śnie który już za chwilek miał się skończyć. Siedziałem i grałem w jakąś grę dopóki nie otworzyła oczu. Uśmiechnęła się do mnie szeroko. Ślicznie jej tak. Taki poranny nie ogar. Od razu nachyliłem się do jej ust. Trzeba przyznać że było to uzależniające. Kolejno ona zaczęła się ubierać , a ja wyszyłem z namiotu. Gdy szedłem Liv zapytała czy Lena jest w namiocie , powiedziałem że tak .
Poszedłem się przejść. Dzisiaj wracamy do domu . Szkoda ...

                                                                                 *** 
-Pomogę ci wyjść , a potem złożę namiot , ok? - zapytałem dziewczynę.
 - Jasne- posłała mi kolejny uśmiech. Pomogłem Lenie wydostać się z namiotu i podtrzymując ją ruszyliśmy w stronę Kelsey.
- gdzie Jess?- spytała zdziwiona. Starałem się nie wybuchnąć śmiechem , jednak nie wytrzymałem.
- wróciła do domu pierwszego dnia. Źle się czuła - tłumaczyłem - Nie zauważyłaś? - czekałem na jej odpowiedź gdy nagle osunęła się na ziemie. Na chwile zamarłem jednak zdążyłem ją złapać.
 - Tom! - krzyknąłem pierwsze lepsze imię. Coś ściskało mnie w środku . Strach ? Nie miałem czasu myśleć jakie to uczucie. Potem wszystko działo się szybko. Kels pomagała Tomowi przenieść Lene , a ja nawet nie poczułem kiedy zniknęła z moich rąk. Stałem osłupiały , nie rozumiejąc co się dzieje i skąd wzięły się te łzy . Ogarnij się! - wrzeszczałem na siebie. Nie potrafiłem... Nic zrobić. Zacisnąłem pięści i spojrzałem na dziewczynę nad którą był Tom , Jay i Kels. Co się dzieje ?! Mówili coś jednak litery nie składały się w słowa... Nic nie miało sensu ! Pomocy !! Tak ! Pogotowie. Wyjąłem telefon z kieszeni trzęsącymi rękoma. Spadł. Cholera!
 - Max ! - to był głos kobiety , nie Leny a Kelsey. Spojrzałem w tamtą stronę. Lena miała otwarte oczy. Od razu rzuciłem się w jej stronę. Przytuliłem. Głośno wciągając jej zapach.
 - Baby , I'll never let you go ...* - wyszeptałem jej w ucho. 
 - daj jej poodpychać - instruowała blondynka. Odsunąłem się. Po kilku minutach wziąłem ją na ręce i przeniosłem do namiotu. 
- co ci jest ? - zapytałem zmartwiony.Spojrzała na mnie. Jej brązowe oczy hipnotyzowały i nie pozwalały się odsunąć.
- źle się poczułam. Nie wiem czemu , mogłam szybciej powiedzieć - chyba nie kłamała.
-wiesz jak mnie wystraszyłaś? Cieszę się że nic ci nie jest. Jak wrócimy pójdziesz do lekarza i wszystko się wyjaśni - przytuliła mnie . Uwielbiałem gdy była blisko.
 - już ok , nie trzeba iść do lekarza. Pójdziemy się przejść ? - zaproponowała .
 - jasne - powiedziałem- i tak pójdziesz do lekarza - dorzuciłem gdy szliśmy już koło namiotów - wiesz co jest z Olivią? -zapytałem.
 - nie , a coś nie tak ?- kłamała. Nie będę wnikał , jednak kłamstwo nauczyłem się dostrzegać. Kiedy kłamała nie potrafiła patrzeć mi w oczy.
 - nie ważne - Liv właśnie szła w naszą stronę. Potem zaczęła się gadanina typu : co się stało ? Itp. W końcu ruszyliśmy dalej. Poszliśmy nad jezioro , na jakiś pomost. Usialiśmy. 
- szkoda że już jedziemy 
- właśnie ! Miałem złożyć ten namiot...  może jeszcze kiedyś tu przyjedziemy , abo razem gdzieś wyjedziemy - mówiłem. Położyłem się plecami na deskach. Dziewczyna przyłożyła głowę do mojej klatki piersiowej.
 - ale w jakieś słoneczne miejsce. Nie lubię zimna - zaśmiała się.
 - jak będziesz chciała , a jak się czujesz ? - wolałem się upewnić.
 - normalnie , jest dobrze - zapewniła mnie. Wstała , a po chwili widziałem jej twarz przed sobą. Uśmiechała się i najwyraźniej było już w porządku. Przybliżyła się tak że stykaliśmy się nosami
- kocham cię - powiedziała.
 - ja ciebie też - nie kłamałem. Uniosłem się na łokciach żeby sięgnąć do jej ust. 
 - jak ja bez ciebie wytrzymam- szepnęła.
 - a jak ja bez ciebie ? Damy radę , zobaczysz. Odpoczniesz ode mnie - puściłem do niej oczko. Oboje wstaliśmy. Stałem tyłem do wody i obejmując ją w pasie pocałowałem. Gdy się w końcu oderwałem zobaczyłem że Tom idzie w naszą stronę. 
- Tom idzie - szepnąłem jej na ucho. Wtedy stało się coś ... Hymm bardzo zaskakującego. Dziewczyna odepchnęła mnie do tyłu. Zdezorientowany i nie przygotowany na taki obrót sprawy poleciałem do tyłu na tyle mocno by wpaść do wody. Słyszałem jeszcze jej głos :
 - Uciekaj! - najwyraźniej Tom uciekał , ale bez niej bo dodała- Czekaj! Uciekaj ze mną! - wody nie było dużo , sięgała mi do klatki piersiowej. Przemoczony wyszedłem z wody i śmiejąc się z tej sytuacji wracałem do nich. Śmiałem się na głos . Podobnie się poznaliśmy tylko tyle że to ona wtedy wpadła do wody. Gdy byłem na miejscu napotkałem spojrzenia...wszystkich . Zaczęli się śmiać. Chciałem iść do namiotu po ubrania , ale namiotu nie ma!
 - Chciałem wam pomóc i złożyłem namiot - mówił przez śmiech Parker. Przekląłem pod nosem i poszedłem do samochodu. Znalazłem swoją torbę z ubraniami i wziewałem jakieś rzeczy. Udałem się do toalet i przebrałem.

Wszedłem do auta. Lena patrzała na mnie , nie odezwałem się. Zapiąłem pas. Jay znów kierował jako pierwszy , a Liv siedziała na miejsu pasażera ze słuchawkami w uszach .
 - Obraziłeś się? - zapytała. Wyciągnęłam telefon i zacząłem coś w nim robić.
 - Przepraszam... Odezwij się- nie odezwę się. - masz focha? Nie? To nie - ona też wyciągnęła telefon. Jechaliśmy tak dłuższą chwile , w ciszy. Nic się nie działo. Nadal się nie odzywałem na znak protestu. Istnieje takie stowarzyszenie jak Podtapianych Mężczyzn? Zgłosiłbym się tam. 
 - Maaax!- przeciągnęła. Przestawiła nogę, musiało być jej nie wygodnie. Spojrzałem w jej stronę. Pokazała mi swoje zdjęcie na moim twittrrze. - co to ma być?!- tak , zdecydowanie czuła się normalnie , bo krzyczała. Zdjęcie zostało zrobione gdy usnęła w tej dzień gdy ona dodała zajęcie mojej szafy.
 - nie trzeba było robić zdjęć mojej szafie - zaśmiałem się- teraz ty nie będziesz się odzywać? - westchnąłem . Delikatnie położyłem nogę z szyną na swoje kolana. Wiedziałem że była mi wdzięczna , ale nie okaże tego teraz.

***
Lena poszła pod prysznic a ja leżałem na łóżku. Gdy ona wróci ja miałem iść. Złapałem telefon , bo zawibrował. Dostałem smsa od znanego mi numeru jedank nie miałem go zapisanego .
Spotkamy się gdy wrócisz?
M.
W tej chwili Lena wyszła z łazienki wycierając ręcznikiem włosy. Usunąłem wiadomość szybko.
 - możesz iść - powiedziała. Przesz chwile myślałem że chodzi jej o smsa . Dopiero po chwili zrozumiałem że chodzi  o łazienkę. Poszedłem się odświeżyć. Prysznic nie zajął mi długo . Kiedy wyszedłem  już przebrany dziewczyna spała. Uśmiechałem się do siebie. Nie mógł mi z głowy wyjść ten sms. Czego ona chciała. Napisalem:
 Kiedy ?
A numer znałem na pamięć. Już po kilku sekundach dostałem odpowiedź :
 Nie zmieniłeś się , nadal konkretny. Jutro o 17 ?
Odpisałem :
Pasuje.
Myliła się , zmieniłem się i to bardzo . Zmieniłem się dla osoby z którą dziele swoje łóżko i życie.


_______
Jest kolejny , jak Wam się podoba ? Zapraszamy do nowej zakładki ! :)



niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 19

**Lena**

Obudził mnie Max wchodzący do namiotu. Uśmiechnęłam się do niego.
 - Hej , jak się czujesz?- zapytał od razu. Szyna była całkiem wygodna , ale dla mnie (osoby która cały czas się kręci podszas snu ) wydała się naprawdę ciężkim wyzwaniem.
 -lepiej , gdy wezmę tabletkę będzie dobrze - wziełam do ręki środek przeciw bólowy i połknęłam ją.
 - Wiesz...- zaczął- z tą nogą będzie ci ciężko się ubrać , mogę ci pomóc - wyszczerzył się, a ja przekręciłam głowę w bok patrząc na niego z uśmiechem.
 - Wiesz - przedrzeźniałam go- dam sobie radę - cmoknęłam ustami.
 - wczoraj chciałem ci coś powiedzieć ale nie było jak , a teraz ta noga...- spuścił wzrok. 
- powiedz teraz - zachęciłam i zaczęłam szukać ubrań w torbie.
 - to nie rozmowa od tak sobie , ale powiem ci dzisiaj ,obiecuję- pocałował mnie w policzek , a gdy już chciał wyjść rzucił- ubieraj się i wychodź czekamy na ciebie. Jeśli nie dasz rady to zawołaj mnie - wyszedł.
 Ubrałam się w spodnie Maxa. Dresy. Będzie mi za ciepło , ale wygodniej. Moje spodnie są za ciasne , szyna by się nie zmieściła . Spodenki za to ... Cóż nie. Ubrałam jeszcze jakąś bluzkę i wysunełam się z namiotu. Tylko jak ja się podniose ? Fuck! Nie mam się o co oprzeć.
 - Max! - krzyknełam , a chłopak już po chwili był przy mnie . Pomógł mi wstać. Nornalnie jak niemowlak... - dzięki - szepnełam . Pomógł mi podejść. Przywitałam się ze wszystkimi. Nie było tylko Natha.
 - jeszcze raz przepraszam za teń żart - powiedziała Liv.
 - oh nie martw się i tak cię kocham- uśmiechnełam się do niej.
 - przypominam że to ze mną śpisz- wtrącił się Max . Wszyscy zaśmiali się , nawet ja. Zabrzmiało to dość... Dwuznacznie.
 - ja ciebie też - powiedziała Olivia.
- Może zrobimy ognisko ? - powiedział Jay. 
- mi pasuje , ale jak będzie alkohol to Lena odpada bo tabletki dość silne - spojrzał na mnie
 - dla ciebie to plus ,nie będziesz miała kaca - znów się zaśmiał , a ja wystawiłam mu język. 
- Jak będziemy szli się przejść to możemy iść po drewno -zaproponowała Liv.
 - Nath pójdzie z nami - dorzucił Jay.
 - Liv , twój brat przyjechał - powiedział Max i pomachał do 'osoby' za plecami Liv.
 - co ?! Znowu ?! - zirytowana obejrzała się i kolejny raz wszyscy wybuchli śmiechem.
 - ha ha , bardzo śmieszcze - powiedziała znudzona. Oczywoście nikogo tam nie było .
 - Ale zemsta - zaśmiałam się. Gadaliśmy tak jeszcze jakiś czas , potem przyszedł Sykes i gadaliśmy dalej. Następnie Kels przyniosła chipsy i jakieś słodycze i tak spędziliśmy całe południe.

- ja zostanę z Leną - powiedział mój współlokator (namiotowy) gdy wszyscy już się zbierali na ten spacer. - spoko - rzucił Nathan i poszli. Poszli po drewno na ognisko .
** Olivia* *

Obudziłam się bardzo wyspana. Ubrałam się w dres. Nie było najcieplej, a godzina była dość wczesna jak na mnie, już 8. Zostawiłam śpiącego jeszcze Birda w namiocie i poszłam zobaczyć czy ktoś oprócz mnie jeszcze nie śpi. W oddali widzę Max'a. Podchodzę do mężczyzny.
- Hej Max. Lena śpi? - spytałam
- Tak - powiedział. Właściwie to na tym zakończyła się nasza rozmowa bo poszłam na spacer, w miejsce znane tylko mi i Nathan'owi. Znowu o nim myślę. No kurde no. Miałam o nim nie myśleć! Moje myśli zakłóciło wibrowanie telefonu. Dzwonił Jordan
- Cześć braciszku - powiedziałam
- Cześć siostruniuuu - zaśmiał się - brawa ci się należą za odebranie za 1 razem
- Haha bardzo śmieszne - sarkazm
- No więc jak tam pod namiotami? - spytał
- A spoko, może oprócz faktu, że Lena przezemnie ma na nodze szynę - znowu posmutniałam na tą myśl
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, potem poszłam spowrotem do namiotu w którym Jay jeszcze spał. Oj ciekawe co go tak przymuliło... Po jakimś czasie byli wszyscy oprócz Nathan'a.
- jeszcze raz przepraszam za teń żart - powiedziałam
 - oh nie martw się i tak cię kocham- uśmiechneła się do mnie
. - przypominam że to ze mną śpisz- wtrącił się Max . Wszyscy zaśmiali się. Zabrzmiało to dość... Dwuznacznie.
- ja ciebie też - powiedziałam
- Może zrobimy ognisko ? - powiedział Jay. 
- mi pasuje , ale jak będzie alkohol to Lena odpada bo tabletki dość silne - spojrzał na Lenę
 - dla ciebie to plus ,nie będziesz miała kaca - znów się zaśmiał , a ona wystawiła mu język.
 - Jak będziemy szli się przejść to możemy iść po drewno -zaproponowałam.
 - Nath pójdzie z nami - dorzucił Jay. 
- Liv , twój brat przyjechał - powiedział Max i pomachał do osoby za moimi plecami
. - co ?! Znowu ?! - zirytowana obejrzałam się i kolejny raz wszyscy wybuchli śmiechem
. - ha ha , bardzo śmieszcze - powiedziałam znudzona. Oczywiście nikogo tam nie było. Jeszcze się z nim policzę za głupie żarty myślałam
 . - Ale zemsta - zaśmiała się Lena. Gadaliśmy tak jeszczee jakiś czas , potem przyszedł Sykes i nie przerywaliśmy rozmowy. Przez cały czas czułam na sobie jego spojrzenie. Denerwowało mnie to. Kiedy tylko na niego patrzałam widziałam te niebiesko-zielone tęczówki wgapione we mnie. Chłopak był nie do zniesienia. Tak minęło popołudnie. 
- To my idziemy - powiedziałam
- Ja zostaję z Leną - Max
- Spoko - powiedział Nathan 
Poszliśmy na spacer. Po drodze Chłopacy zbierali drewno na ognisko. Oczywiście Sykes chodził tak zapatrzony, że nie raz wylądował na drzewie, z czego chłopacy mieli bekę...


**Lena**

Max pomógł mi wejść do namiotu , co nie było takie łatwe. Co chwilę się śmiałam to wszystko musiało komicznie wyglądać ! W końcu nam się udało i usiadłam wygodnie odsuwając torbę z ubraniami. Chciałam telefon i napisałam do Shanea : jak tam ? Po chwili odpisał że bardzo dobrze i opowiadał też o nowych znajomych. Jeden sms był w sprawie tej pracy. Czy się zdecydowałam ... Chciałam zadzwonić ale przerwał mi George zabierając telefon. Spojrzałam na niego .
 - To miało wygadać całkiem inaczej - zaczął przesuwając się do mnie - niestety będzie tak. Nie mówię tego każdej , wiemy oboje że miałem trochę.... Partnerek , ale ostatni raz powiedziałem to z 3 miesiące temu ...- miotał się w słowach . Złapał moja rękę - kocham cię - serce zaczęło mi bić szybciej. Pierwszy raz to powiedział. Łzy już zbierały się w moich oczach. Patrzył na mnie lekko zdenerwowany , a ją nie mogłam nic odpowiedzieć.
 - Mogłabyś się odezwać ?- uśmiechnął się krzywo. Nie odezwała się ,rzuciłam się na niego i pocałowałam
go. Zaskoczony poleciał do tylu. Cały czas się uśmiechałam. Gdy lekko się odsunęłam spojrzała w jego oczy. 
- ja ciebie też - powiedziałam w końcu. Przekręcił mnie tak że byłam na dole. Tym razem on mnie pocałował namiętniej niż ją go . Jego ręka jeździła po moim udzie . Uśmiechałam się szerzej , wyczułam że on też. Jego usta przeniosły się na moja szyję , w jedym miejscu zatrzymały się na dłużej by zostawić ślad. Potem znów wrócił do moich ust , dłonie powędrowały na moje plecy podciągająca mi koszulkę . Po chwili moja górna część stroju leżała obok , oczywiście odwdzięczyłam się . Musiałam obejrzeć jego tatuaże , pasowały mu. Moje dłonie oparły się o jego klatkę piersiową.
 - a jak ktoś usłyszy lub zobaczy?- zapytałam przerywając czułości
. - niech się wstydzi ten kto widzi - odpowiedział i chciał wrócić do poprzedniej czynności. 
- a jeśli oni przyjdą? 
 - nie przyjdą - uśmiechnął się . Zmieniłam pozycję tak , że znowu ja byłam na górze. Całowałam go a moje dłonie zjeżdżały po jego klatce piersiowej , brzuchu aż do bioder . Przejechałam palcami nad linia jego spodni . Szybko przekręcił się i znów byłam na dole. Oboje chcieliśmy dominować.
 - Ale to nie jest twój pierwszy...?- przerwałam mu. 
- nie - oj Max , nie jestem aż taka święta
 - Masz ...?
 - tak - odpowiedział szybko. Chodziło mi o prezerwatywę , wiedział o tym. Zsunął moje (a właściwie jego) spodnie . Nie było to trudne bo spodnie były luźne . Wydawał się zadowolony . Tym razem udało mi się zaciągać też jego spodnie...
Robiło się coraz ciekawiej. Oboje mieliśmy nierówne oddechy . Max lekko się podciągnął zawadzająć o moja nogę z szyną . Syknęłam cicho by nie dać poznać po sobie że zabolało . Przybliżają swoje usta do mojego ucha szepnął :

 - dłużej nie wytrzymam - jego głos w tym momencie! Matko ! Mogłabym rozpłynąć się w tej chwili . Ohhh , za szybki jesteś - pomyślałam i (uważając na nogę) znów byłam na górze. Przejechałam palcami po jego klatce piersiowej , tak jakbym wyznaczała drogę dla mojego języka który zastąpił moje palce. Czułam że to mu się podoba. Ledwo utrzymywałam w sobie rosnące podniecenie. 
Chwilę później byliśmy już jednym ciałem , a ja krzyczałam jego imię.



**Olivia**

Przyszedł koniec spaceru. Lena i Max siedzieli w namiocie a my wszystko przygotowywaliśmy do ogniska. Zapowiadał się ciekawy wieczór. Na przygotowaniach minęło nam sporo czasu. Lena i Max przyszli w środku przygotowań. W końcu zasiedliśmy wszyscy razem przy rozpalonym ognisku.
- To co dzisiaj śpiewamy? - spytał Tom
- Może dzisiaj nic z The Wanted? Dzisiaj jakiś cover zaśpiewajmy - powiedział Jay
- Mi pasuje, ale co? - zapytał Max
- Poczekajcie poszukam nut na tablecie do fajnej piosenki. Tom chodź tu z tą gitarą - poklepałam miejsce obok siebie. Chłopak posłuchał mnie. Szukałam nut mojej ulubionej piosenki, ale za chiny nie mogłam jej znaleźć. 
- Daj mi to - tableta zabrał siedzący obok Nathan. Wyszukał nuty i kazał Parker'owi zacząć grać. Od razu rozpoznałam co to za piosenka. Nathan wyszeptał mi na ucho 
- wiem, że to znasz. Dawaj duet ze mną. Bardzo ładnie śpiewasz. Popisz się 
- Okej.
Zaczęliśmy. Pierwszy śpiewał Sykes

Now that we’ve come to an end
You say that you wanna be friends.

Don’t say a word, don’t make a sound,
Don’t keep in touch, don’t come around,
Don’t ask me how I’m doing now,
Don’t think of me, just fade me out.
Forget about me and I’ll forget about you.


I can’t pretend that I don’t love you anymore
I can’t be friends cause it hurts like it’s never hurt before.
Now you think that I’m cold and I don’t care about you,
I’m better without you, couldn’t be further from the truth.
Girl, I’m dying, I’m just trying to survive you.


My scars are still burning since you walked away,
Cause you rip them wide open when I see your face.
I’m back at square one trying to breathe through the pain,
You don’t even know what you’re doing to me.
When I get through to life after you?


- Teraz razem - szepnął 

I can’t pretend that I don’t love you anymore
I can’t be friends cause it hurts like it’s never hurt before.
Now you think that I’m cold and I don’t care about you,
I’m better without you, couldn’t be further from the truth.
Girl, I’m dying, I’m just trying to survive you.


Now that we’ve come to the end
You say that you wanna be friends.
But I, 

I can’t pretend that I don’t love you anymore

- znowu razem - uśmiechnął się 

I can’t be friends cause it hurts like it’s never hurt before.
Now you think that I’m cold and I don’t care about you,
I’m better without you, couldn’t be further from the truth.
Girl, I’m dying, I’m just trying to survive you,
I’m just trying to survive you.

Wszyscy patrzeli na nas. Widać było zdziwienie ale i zachwyt.
- Wow. Bardzo ładnie śpiewasz. Nie słyszałam cię wcześniej - pochwaliła mnie Lena
- Dzięki - uśmiechnęłam się 
- Kogo to tak w ogóle piosenka? - spytał Jay
- New Kids On The Block - powiedziałam 
- Zaraz, czy my z nimi nie graliśmy GYC na ich koncercie? 
- Tak, z tego co pamiętam to tak. Ten... Joey i Donnie są bardzo spoko - uśmiechnął się Max 
- Chciałabym ich poznać... - powiedziałam 
- Kiedyś poznasz - wyszeptał Sykes 
- Znacie coś jeszcze ich? Zaśpiewajcie kolejny duet - mówiła Lena, która cały czas tuliła się do Max'a
- Nath znasz Single? - spytałam
- Jasne, że znam. Ja biorę featuring, czyli Ne-Yo
- Okej. Ja biorę zwrotki Wahlberg'a
- Spoko. 
If you ain't go no money,
If you ain't go no money,
If you ain't go no money,
If you ain't go no money,

If you independant get your money girl,
If you independant get your money girl,
If you independant get your money girl,
If you independant get your money girl,



Everybody in the club right now,
Tell the DJ to turn it loud
Dedicate man, your favorite song
Single ladies you can't go wrong
Everybody in the club right now,
Tell the DJ to turn it loud
Dedicate man, your favorite song 


[...]

Zaśpiewaliśmy ją do końca. Oczywiście w między czasie poleciały już pierwsze krople alkoholu - którego zgodnie z obietnicą nie tknęłam. Piłam Pepsi. Wieczór minął wręcz jak komedia. Najlepiej i tak było, kiedy to Jay i Tom z dużą ilością alkoholu we krwi zaczęli śpiewać Best Song Ever . Ja nie mogłam ze śmiechu. Poszłam do namiotu po mój zapas energetyków. Nie miałam zamiaru spać. Wtedy zobaczyłam Jay'a telefon wibrował. Był na nim SMS od niejakiej Eleanor

Już się nie mogę doczekać kiedy przyjedziesz. Powiedziałeś już o tym Olivii? 

Zaczęłam płakać i już nie wróciłam do reszty. Wzięłam tableta, parę energetyków i poszłam w las. Miałam w dupie czy coś tam jest, czy też nie. Poszłam do miejsca, . w którym byłam ostatnio parę razy. Założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam płakać. Czy Jay mnie zdradzał? Ale on się nie przyzna. Wtedy coś obok mnie usiadło. Rozpoznałam w tym czymś Sykes'a. Ściągnęłam słuchawki i położyłam je gdzieś obok. Przytuliłam go. Nathan pocieszał mnie, robił głupie miny. W końcu zapomniałam o tym co się stało. Chłopak przyniósł nam koce, którymi się przykryliśmy. Nie wróciliśmy do reszty na noc, podejrzewam że nikt nie pomyślał o naszym zniknięciu. Energetyki pomagały nam w tym, żeby nie zasnąć i oglądaliśmy film na tablecie. Było miło. Tak minęła nam reszta nocy.

**Lena**

Po wygaszeniu ogniska poszliśmy w czwórkę do namiotu Tomsey , gdzie mieliśmy obejrzeć jakiś film. Jay , Liv i Nathan prawdopodobnie poszli do namiotów . McGuiness dużo wypił , Tom też. Parker trzymał się lepiej. Gdy usiadłam opierając się plecami o klatkę piersiową Maxa , poczułam pulsujący ból w nodze. Chłopak jakby to wyczuł pocałował mnie w czubek głowy. Nadal do końca nie ochłonełam po wcześniejszym... Zbliżeniu. 
- Obejrzymy 'Mamę' , pasuje ? - nie wiedząc o czym jest zgodziłam się. Na początku było nudno , potem... Oho! Zaczęło się... Zamknełam oczy. To było straszne. Odwróciłam się do Maxa. 
- pomożesz? - zapytałam. Oczywiście pomógł mi wrócić do naszego namiotu. 
- nie podoba ci się? - zapytał gdy już byliśmy w środku. 
- trochę za straszny - uśmiechnęłam się słabo - ale ty wracaj oglądać - chłopak przysunął się jeszcze na moment by zostawić pocałunek na moich ustach i wrócił do 'sali kinowej' . Na początku bałam się zasnąć. 
Spokojnie , nie ma żadnych potworów - tłumaczyłam sobie. Wyobraźnia potrafi płatać niezłe figle. Po kilkunastu minutach usnełam , nie wiem kiedy Max wrócił do namiotu.


------------------------------------------------------------------------------------------------

Łapcie rozdział :) 
Było 6 komentarzy, za które dziękujemy :D
Liczymy na Wasze opinie :3

ZADAJ PYTANIE BOHATEROM OPOWIADANIA !  czyli nowa zakładka :)

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 18

                                *Lena*
- nie ruszaj się-jęknęłam łapiąc Maxa za udo. Połowa mojego ciała leżała na nim. Złapałam go za udo bo właśnie tam sięgała moja ręka , wyżej podnieść ręki nie miałam siły. Głowa mi dosłownie pękała. Obiecałam sobie że nie będę z nimi piła... Wiadomo było że i tak wypiję. Ostatnie co pamiętam ... Skupiłam się .... Parker wyciąga mój ulubiony tofi-alkohol , potem Nath chce spróbować... Dałam mu , jednak nie zasmakowało to Sykesowi , bo 'za słodkie' . Potem już nic... Przymknęłam oczy by głowa przestała aż tak boleć. 
Pić! Starałam się wymacać butelkę wody , nie znalazłam. Otworzyłam oczy i powoli się podniosłam. Głowa pulsowała. Wypiłam trochę i w końcu zdjęłam bluzę - było mi za ciepło. Słońce było już na niebie bo w namiocie było ciepło i prześwitywało. Zakręciłam butelkę i spojrzałam na chłopaka. Leżał patrząc na mnie , nie odzywał się... Może zrobiłam coś głupiego ? Lekko się wystraszyłam. 
- co? - zmrużyłam oczy a on się uśmiechnął. 
- nic , właśnie coś zrozumiałem - przekręciłam głowę nie rozumiejąc.
- co takiego ? - zapytałam. Wyciągnął coś z plecaka i mi podał. To tabletka , zgaduje że na ból głowy. Połknęłam ją od razu.
 - powiem ci wieczorem - puścił mi oczko i wyszedł z namiotu. Ubrałam się w spodenki i jakąś koszulkę , uwielbiałam słoneczne dni.
 Gdyby jeszcze głowa przestała boleć... Wyszłam i zauważyłam Natha , Toma , Maxa i Kels przy wypalenisku. Ciekawe gdzie Jaylivia ? Jay i Olivia to Jaylivia , a Max i ... ? Nie miałam siły nad tym myśleć.
 - W końcu !- krzyknął Parker co sprawiło że lekko zaszumiało mi w głowie. Potem jeszcze odezwała się blondynka ale nie zrozumiałam.
 Gdy podeszłam Max chwycił mnie za rękę i szliśmy brzegiem lasu.
 - właściwie która godzina?- zapytałam.
 - po piętnastej - zaśmiał się , z głową było lepiej. - wow- zdziwiłam się.
 - lepiej się czujesz? Jak głowa? - dopytywał rozglądając się w około. Już miałam odpowiedzieć gdy Coś wyskoczyło z krzaków. Wystraszona odskoczyłam w tył. Nie wiedziałam co się dzieje.Upadłam a moja noga dziwnie siè wykręciła. Osobą która wyskoczyła z krzaków była dziewczyna. Słyszałam śmiech kilku osób ale nie byłam w stanie ich rozpoznać. Złapałam się za bolące miejsce - lewą kostkę.
 - nic ci nie jest?- zapytał Max , przestając się śmiać. Reszta stała cicho a on uklęk. Ból rozpłyną się w okolicach kostki. Z bólu miałam łzy w oczach.
 - boli cię? - zapytał.
 - nie kur*a , gilgocze!- wysyczałam. Ból był okropny. Potem wszystko działo się szybko . Max krzyknął coś do którejś z osób stojących z boku. Podniósł mnie i wziął na ręce , co mogłoby byc na serio super gdyby nie ten gigantyczny ból. Już po chwili byliśmy w samochodzie. Łzy mi ciekły po policzkach , a d duchu myślałam : nie płacz , chole*a nie płacz! 
 - przepraszam cię - powiedziała Liv , dopiero teraz zauważyłam że siedziała obok kierowcy - Jaya. Kac już nie był nawet w jednym procencie tak uciążliwy jak noga. Chciałam jej odpowiedzieć że to nic takiego , ale nie mogłam. Tak bardzo bolało.
- oddychaj - mówił Max pokazując mi jak się głęboko oddycha- wdech , wydech - chciałam powiedzieć że ja nie rodzę ale nie mogłam przestać myśleć o paraliżującym bólu. - spokojnie , już nie daleko - kontynuował. Jay mruknął coś w stylu 'chyba' . Przecież nikt nie wie gdzie tu jest jakiś lekarz! - wdech , wydech - tym gadaniem jeszcze bardziej mnie denerwował!!
 - pieprz się George ! - syknęłam nie mogąc wytrzymać z jego paplaniną. Ten szybko zdjął bluzę.
 - no dalej , rozbieraj się - powiedział. Lekko się uśmiechnęłam , ob też. Był zadowolony że udało mu się poprawić mi humor. Głupek.. Poprawka ; Mój głupek....


                                                                            *Olivia*

Sama poszłam spać, choć mi to nie wyszło. Siedziałam w namiocie i biłam się z myślami. Podobam się Sykesowi? To nie realne. Obudziłam się o 13. Okazało się, że nie tylko ja sobie pospałam. Czekałam aż Lena wstanie. Ustaliłam z chłopakami, że ją wystraszę i poleci na Maxa. Siedziałam z chłopakami dłuższy czas. Sykes nie odzywał się do mnie. Postanowiłam, że pójdę do jego namiotu i z nim pogadam. Weszłam. Sykes jeszcze spał. Obudziłam go - złośliwa ja. Zaczęła się rozmowa. Wyraźnie unikał mojego wzroku. Poruszyłam temat wczorajszego wieczoru. On od razu stwierdził, że idzie się jeszcze położyć, bo źle się czuje. Odbiega od tematu, czyli może faktycznie coś jest na rzeczy? Nie ważne. Zrobiła się 15, Lena zaraz wstanie. No więc idziemy w krzaki... Dziwnie to brzmi. Kiedy byłam już tam dziewczyna przyszła. Ja wyskoczyłam z krzaków. Nie tak miało to wyglądać! Leny noga była dziwnie wykręcona. Parę osób się śmiało. Dziewczyna miała łzy w oczach. Max krzyknął, a ja pobiegłam z Birdem do auta. Chwilę później byli już w aucie.
- Przepraszam Cię - powiedziałam. Dziewczyna nie odpowiedziała.
-Oddychaj - mówił jej Max i pokazywał jej jak ma oddychać. - wdech, wydech ... Spokojnie już nie daleko
- Chyba - mruknął pod nosem Jay.
- Wdech wydech - kontynuował Max
- Pieprz się George - syknęła, a chłopak zdjął bluzę
- No dalej, rozbieraj się - powiedział. Lena lekko się uśmiechnęła. Ja znowu zaczęłam ją przepraszać. Nie wiem o czym ona myślała, ale nie reagowała na żadne z naszych słów
- No już nie rozmarzaj się o pieprzeniu z George'm - palnęłam, a Jay zaczął się śmiać. Max jakby się zaczerwienił. Po jakiś 2 minutach byliśmy pod jakimś szpitalem. Max wziął Lenę na ręce i pobiegł do przychodni, ja za nimi a Jay na końcu. W przychodni czekanie aż zrobią jej te wszystkie gówniane prześwietlenia trwało w nieskończoność, a ja cały czas biłam się z myślami, że spieprzyłam dziewczynie wolne. Ona musi teraz przechodzić piekło. A ja siedzę i za przeproszeniem gówno robię. Niecierpliwie czekałam na wyniki. Jay mnie uspokajał, ale ja nie. Ja musiałam się wkurzać. W końcu wyszli. Lena miała skręconą kostkę. Jej mina nie była zadowolona
- Lena, co powiedział lekarz? - spytałam
- Kostka jest skręcona. Powiedział coś w stylu Na pani miejscu wolał bym złamanie bo ono się zagoi , a   skręcenie może za jakiś czas wrócić - była wkurzona i to bardzo
- Spieprzyłam ci wolne. Na ile szynę musisz mieć?
- Na dwa tygodnie. Nie przejmuj się
- Taaak, ale to ty będziesz miała utrudnione 2 tygodnie, a ja będę w 100% normalnie funkcjonować. Gdybym mogła cofnąć czas... - powiedziałam. Byłam wkurzona Od razu pomyślałam o scenie z Sykes'em.
- Tylko to cię dręczy ? - spytał Max
- Tak - skłamałam
Wróciliśmy pod namioty. Po drodze wykupiliśmy jeszcze tabletki dla dziewczyny. Były one dość silne, sama je kiedyś miałam przepisane. Postanowiłam, że do końca namiotów nie tknę alkoholu. No i nie będę starała się gadać z Sykes'em. Kiedyś w końcu musiałam się dowiedzieć, ale wolałabym nie w takich okolicznościach. Siedziałam w namiocie i myślałam nad tym wszystkim, wtedy wszedł Max
-Hej, co cię do mnie sprowadza? - spytałam
- Hej. Co tam?
- A szczerze to nic... Myślę o ostatnich wydarzeniach - odpowiedziałam
- Uuu, czy ja o czymś nie wiem ? - zaśmiał się
- Może - uśmiechnęłam się - A co cię do mnie sprowadza?
- A nuda... Lena nafaszerowana tabletkami a mi się nudzi, Nathan chodzi przygnębiony. Nie chce z nikim gadać, a jak powiem twoje imię to już zmienia temat...
- Oho ... - odezwałam się - i spieprzyłam wam wolne - powiedziałam
- Weź przestań, Liiiiv
- Co?
-Gówno
- Zjedz je równo
Zaczęliśmy się śmiać. Porozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, kiedy rozmowę przerwał nam Jay.
- A to co za zgromadzenie starszych? Tak beze mnie?!
- Tak bez ciebie. Nie lubię trójkątów, nie wiem jak Max - zaśmiałam się
- Ja też nie... Idę zobaczyć co z Leną. Zostawiam was samych. A i Jay, masz. - chłopak podał mu małe opakowanie. Prezerwatywy.
- Max ty debilu - krzyknęłam
- To może, jak mamy co potrzebne ten no...
- Nie Jay . Głowa mnie boli, mam problem a tobie tylko sex w głowie! - powiedziałam i wyszłam się przejść.
Miałby to być nasz pierwszy raz a on musi to w namiocie jak wszyscy są? No i jeszcze on zawsze musi palnąć prosto z mostu. Zero romantyzmu. Poszłam nad rzekę i trochę tam posiedziałam, potem wróciłam do Jay'a. Zrobiło się późno. Położyłam się i zasnęłam. Po raz 1 od dłuższego czasu śniło mi się coś normalnego...

_____________________
Były trzy komy , ale jest rozdział ! Cieszcie się ! Liczymy na Wasze zdanie , co myślicie ? Podoba się ? 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 17

**Lena**


Obudziłam się i analizowałam sytuację. Leżę plecami do Max'a , śpimy w tym samym śpiworze. Znaczy on już nie śpi . Słyszę, że oddycha nie równo. Postanowiłam się odezwać :
- Hej - powiedziałam i ziewnęłam.
-Hej , no , już nie śpisz - przewrócił się tak że swoją klatką piersiową dotykał moich pleców.
- a ty , długo nie śpisz ? - zapytałam.
- trochę- odparł - Nathan i Kels też nie śpią , słyszałem jak gadają - było chłodno. Wieczorem , gdy zasypialiśmy nie było tak zle. Wczoraj byłam padnięta po podróżny.
- nie chce mi się wstawać - przewróciłam się na plecy . Ledwo mogłam się poruszyć z powodu ciasnego śpiwora- tylko chłodno tutaj.
- ja idę , za jakiś czas wrócę.
- gdzie ?- zapytałam ciekawska. Pocałował mnie w nos i wstał .
- jak już musisz wiedzieć ... Umówiłem się z taką jedną. Ma czym oddychać - pokazał rękoma biust.
- palant ! - krzyknęłam i rzuciłam go poduszką. Zaśmiał się i wyszedł. W końcu się podniosłam. Wybrałam spodenki i koszulkę z napisem : SWAG Uwielbiałam ją , odkrywała mi jedno ramię.
Tylko gdzie toaleta?
Wyszłam z naszego namiotu (w piżamie ) i poszłam do namiotu Kels i Toma. I co dalej? Zapukac? W co ?
- Kelsey ... Spisz ? - powiedziałam cicho. Coś się poruszyło i zamek od namiotu się przesunął. Zobaczyłam głowę Parkera.
- nie śpi ale jest zajęta - poruszył brwiami Tom- o widzę że chcesz dołączyć - spojrzał na mnie. Piżama.
- spadaj Parker- burknęłam - gdzie... - ktoś mnie zawołał. Odwróciłam sie. Kels.
- jest zajęta - prychnęłam i wywróciłam oczami. Poszłam w jej stronę. Przywitałam ją i zapytałam gdzie toaleta.
- nie ma . Jest tylko wychodek - rzuciła lekko zła. Moja mina (zapewne) była bezcenna.
- jak to ?! Gdzie mam się przebrać? - zmrużyłam oczy.
- w namiocie. Max da ci chwile czy to napaleniec ? - zaśmiała się, ja tez. Oh Kels... - dzięki. Max jest u kochanki - rzuciłam i poszłam do namiotu by się przebrać. Blondynka miała minę... Nie do opisania! Dosłownie '' . Nagle wydarł się Parker :
- ja nadal jestem wolny ! - co zapewne obudził wszystkich. Usłyszałam mruknięcie Hardwick ' ja ci dam wolny '
Poszłam do namiotu i przebrałam się we wcześniej przygotowane ubrania. Przeczesałam włosy i złapałam telefon. W tej chwili wszedł Max. Od razu wyczułam ten zapach... Nachylił się by mnie pocałować , odsunęłam się.
- pachniesz kochanką - rzuciłam
. - co ci w tym tak przeszkadza?
- odór? Niszczysz sobie zdrowie ... - zaczęłam a on uniósł oczy do góry. Przygryzłam usta , no oczywiście że chciałam go pocałować. - ty miałeś nie palić a ja...- przerwał mi .
- ostatni. Obiecuję - patrzył na mnie. Zmrużyłam oczy.
- Maaax- przeciągałam - dobra , ale jak jeszcze raz zapalisz to możesz się jedynie z Tomem całować - zaśmiał się.
- dobra - znów się nachylił .
- poczekam aż się przewietrzysz- rzuciłam i minęłam go.

**Olivia**


Obudziłam się. Było bardzo późno - Jay'a nie było obok. Wzięłam do ręki mój telefon. Serio? Było po 14. Ale nie tylko to przykuło moją uwagę. Widniały 2 przerażające liczby. 15 nieodebranych połączeń i 6 sms. Boże spałam tylko 9 godzin i już tyle tego. 8 nieodebranych połączeń było od Jordan'a. Pozostałe były kolejno od:
3 od Jay'a
2 od Tom'a
2 od Nathan'a.
Smsy... Obawiałam się je czytać. Ale trzeba było. Stwierdziłam, że najpierw się ubiorę. Ubrałam czarne dresy, białą bluzkę z napisem NEVER STOP DREAMING i turkusową bluzę. Usiadłam po turecku i wzięłam się za czytanie smsów.


SMS z godziny 8.00
Od:Jordan ;3
Hej siostra. Wstałaś już?

SMS z godziny 10.00
Od:Jordan ;3
No teraz to na pewno wstałaś. Jak zadzwonię masz odebrać i bez wygłupów OK? Bo jak nie odbierzesz 3 razy to będzie z tobą ciężko

SMS z godziny 11.30
Od:Jordan ;3
No halo kur... -.- Jak nie odbierzesz kolejnych 3 połączeń to jadę do cb czaisz?! Bez żartów. OLIVIA -.-



SMS z godziny 12.00
Od:Jordan ;3
No dobra... skoro nie odbierasz to wiedz że ja i Danny jedziemy...


SMS z godziny 12.30
Od:Jay ♥
Olivia może byś już wstała? ;*

No i ostatni...


SMS z godziny 13.15 czyli doszedł jakieś 5 minut temu jak się ubierałam
Od Nathy ;33
Olivia ktoś przyjechał tu i mówi że to twój brat. Tylko że jakoś w ogóle nie jest podobny do Jordan'a. Chociaż nie wiem czy on gdzieś też się nie pojawił. ALE RĘKI BYM SOBIE UCIĄĆ NIE DAŁ xd ;333

Usłyszałam kroki i 2 bardzo znajome mi głosy. Należały one do Max'a i Jordan'a. Szybko położyłam się i udawałam, że śpię. Parę sekund później namiot otworzył się. Ja idealna aktorka dalej udawałam , że śpię.
-Dobra. Dzięki Max. Poczekam aż się obudzi - nie wiedzieć czemu zaśmiał się
- Spoko. Ja idę - usłyszałam jak chłopak opuszcza namiot.
Leżałam tak jeszcze jakieś 2 minuty. Później stało się to co mogłam przewidzieć. Jordan zajebał mi śpiwór (zdążyłam się nim tylko przykryć) i łaskotać. Ja dalej brnąc w podstęp zaczęłam się śmiać i krzyczeć" Jay przestań !!"
- Oj ty mała cioto już nie udawaj
- Co? Ej... - przetarłam oczy - co TY tu robisz?! - mój wyraz twarzy musiał być bezcenny bo Jordan się śmiał jak naćpany.
- Dobra wiem że udajesz więc koniec tego. Więc jak się o ciebie martwiłem?! - przytulił mnie
- No ale ja spałam. Moja wina że dopiero pomiędzy 4 a 5 zasnęłam?
- No moja trochę też ale no cóż...
- No właśnie. Ale szybko przyjechałeś. Więc... Czemu przyjechałeś? Wiesz dobrze, że tutaj jest Jay, jest Max i 2 innych gości którzy w razie potrzeby pomogą.
- Em... Gdyż ufam tylko jednemu bo Jay'owi ni chuja nie zaufam, a tamtej 2 to tylko z 2 razy widziałem i nie rozmawiałem raczej z nimi. Więc zaufania do nich nie mam. A jako iż twój chłopak - wzdrygnął się- nienawidzę tego określenia... On może Ci zrobić wiele złych rzeczy. Tak jestem nadopiekuńczy ale jak pamiętasz to CIEBIE porwano i to z tego co TY mówiłaś to z jego powodu... Więc ...
- SKOŃCZ JORDAN - wkurzyłam się i mu przerwałam
- No więc już wiesz czemu przyjechałem.
- Tak wiem. Ale Jordan. Obiecałeś mi że będziesz udawać... Pamiętasz? Umowa na temat Jay'a...
- Taaak ale no kurwa nie umiem! Ten pieprzony dupek jeszcze Cię zdradzi zobaczysz...
- Prosiłam cię skończ. Jako iż widzisz, że ze mną wszystko ok to może z łaski swojej ruszycie z Dannym dupy do domu? No i masz przestać się opiekować mną. Jestem duża jak zabłądzę to mam w komórce GPS - pokazałam mu komórkę. Szliśmy w stronę samochodu.
Zaśmiał się-Ale GPS nie zrobi tego - przytulił mnie i poczochrał mi włosy
- Dobra. Koniec do zobaczenia w domu - wepchnęłam go do samochodu. Odjechali. Nawet nie przywitałam się z 2 bratem. A kij mu w oko. Poszłam do grupki. Nathan śmiał się bo moje włosy nadal były poczochrane.
- Weź przestań. Nie moja wina że Jordan jest jak niańka... No a poza tym nie moja wina że uważają, że sobie nie poradzę. A dlaczego? Bo dałam się porwać... - wkurzona nie chciałam z nikim siedzieć. Pędziłam do namiotu a Sykes nadal się śmiał. W namiocie posiedziałam do 14. Później przyszłam do wesołej grupki. Po godzinie plotek z Kelsey przyszedł czas na grę w butelkę. Było ciekawie... Nie powiem że nie. Tom jak zwykle dostawał najgłupsze zadania. I tak zrobiła się 17... Wiadomo, że wieczór z tymi głupolami kończy się ogniskiem i popijawą. Chłopacy poszli po drewno. Ognisko rozpalone było o 18. Oczywiście jak już rozpalili ognisko to poszli po alkohol, ale co najbardziej mnie zdziwiło Parker nie wrócił z wódką a z gitarą.
- Tom , serio? Wziąłeś gitarę pod namioty?
-No a jak. Ognisko bez śpiewania to nie ognisko. To co śpiewamy?
- We Own The Night - powiedziałam
- Ok- zagrał pierwsze nuty i Max zaczął

May our hearts be full like our drinks tonight
May we sing and dance till we lose our minds
We are only young if we seize the night
Tonight we own the night

Potem już wszyscy śpiewali a najbardziej to la la la. Po wstępnej piosence chłopacy chwycili za alkohol. Ja oczywiście jako jedyna mądra nie piłam. Siedziałam z boku i patrzałam jak im odwala, popijając Pepsi.
Lena podeszła do Parkera , szepnęła mu coś na ucho , a ten podał jej butelkę. W końcu udało mi się ogarnąć, że to coś jest o smaku toffi. Po jakimś czasie była już tylko połowa butelki. Dziewczyna nikomu nie chciała dać. . Nagle Lena wybuchła śmiechem.
- Max hahaa ty haha jesteś hahahaha łysy - każde słowo przerwała śmiechem. Sama zaczęłam się śmiać. Jay raczej śmiał się z dziewczyny niż z tego co mówiła. - hahahah nie. Czekaj. Co jeśli nasze dzieci będą łyse ? Syn to jeszcze ... Ale łysa córka ?!- miała prawie łzy w oczach.
 - ty już nie pijesz - powiedział Max. Potem zaczęli się sprzeczać że ona jeszcze trochę wypije ... Dziewczyna Maxa wyglądała najgorzej z nas wszystkich. Jutro będzie miała kaca. To jest pewne.
Kiedy reszta śmiała się z Leny zobaczyłam Sykesa, który brał butelkę wódki i szedł w stronę lasu. Powiedziałam Birdowi, że idę się przejść. Poszłam za chłopakiem. Udał się nad rzeczkę, była tam taka jakby plaża. On siedział tam. I coś pod nosem mówił, robiąc sobie przerwy na łyk wódki. Podeszłam bliżej. Ale wtedy zobaczył mnie, więc usiadłam koło niego. On mnie przytulił. Jako iż byliśmy przyjaciółmi nic sobie z tego nie zrobiłam.
- Liv czemuuu za mnąąąą przyszłaś?
- Bo jesteś kompletnie piany. Choć. Wracamy
- A pamiętasz jak udawaliśmy związek żeby wkurzyć Jay'a?
- Taaak. Co ci się na wspominki wzięło?
- Bo ja wtedy się zgodziłem nie z przymusu bo ty... ty mi się podobałaś i podobasz.
- Co? Jesteś piany. Bredzisz
- Nie . Nie pamiętasz? Jak jestem piany zawsze mówię prawdę...
Posiedzieliśmy tam jeszcze trochę. Odprowadziłam go do namiotu i sama poszłam spać. To był ciężki dzień... I do tego doszło wyznanie Nathana....


**Lena**

- Niedobrze mi - powiedziałam ledwo stojąc na nogach.
- będziesz wymiotować?- zapytał Max. Spojrzałam na jego oczy które były za mgłą , cóż on i tak trzymał się lepiej ode mnie ( lata praktyki)
-chyba nie - wysepleniłam i cudem weszliśmy do namiotu. Usiadłam się i próbowałam zdjąć bluzę , jednak nic z tego! Odpuściłam i położyłam się. Max zdjął swoją bluzę a potem koszulkę. Przyglądałam się jego nagim plecom i tatuażom. - jesteś boski - nie zdałam sobie sprawy że powiedziałam to na głos. Oczy zaczęły mi się zamykać a obraz zrobił się nie wyraźny. Po chwili poczułam ruch koło siebie - chłopak kładł się obok. - opowiedz mi o swoim dzieciństwie- ciężko było mi wymówić ostatni wyraz.
- mam wielką rodzinę - zaczął mówić i gładził mnie po włosach- Mam też starszego brata - Jack'a- dorzucił jeszcze - musisz go poznać. Zawsze gailiśmy razem w piłkę , byliśmy niemal nie rozłączni.
- pamiętam jak ja byłam mała , Shane był dla mnie ważny - dorzuciłam przypominając sobie wszystko. - jesteśmy podobni - pocałował mnie w czoło- wtedy liczyła się dla mnie piłka. Tata zaczął mnie uczyć gdy miałem trzy lata . Uwielbiałem to - potem zaczął wymieniać różne nazwy drużyn . Zdążyłam wyłapać tylko 'Mac City' - kiedy miałem trzynaście lat przeprowadziliśmy się do nowego domu , byłem zachwycony. Mamie i Jackowi też się podobał.
- a twój tata ? - zapytałam ,nie mając dobrych wspomnień ze swoim.
- gdy miałem 7 lat tata się wyprowadził. Rodzice byli w separacji. Mieszkał blisko wiec często go widywałem. Musisz poznać Keva i Paula ! Chodziliśmy razem do Broad Oak- nazwa została lekko zniekształcona ponieważ alkohol działam na Georga.
- a jak było w szkole?- zapytałam próbując nie zasnąć. Chłopak się zaśmiał. - nie lubiłem matematyki czy przyrody , wolałem ciągnąć dziewczynki za włosy - wyszczerzył się- często stałem twarzą do ściany , to kara za przeszkadzanie w lekcjach. No byłem trochę niegrzeczny i uganiałem się za dziewczynami.
- tak jak i teraz - zaśmiałam się.
- teraz mam ciebie -to było słodkie , zachciało mi się płakać.
- potem miałem kłopoty ze zginaczem stawu. Nikomu o tym nie powiedziałem bo chciałem zagrać z Oldham FC. Udało się , strzeliłem bramkę - najbardziej zapamiętaną przeze mnie. Po tym prawie nie mogłem chodzić. Dalej wyrzucono mnie bo przestałem się uczyć. Zacząłem imprezować , pić i palić. Oczywiście znajdowałem czas dla babci i dziadka którzy byli- i są - dla mnie bardzo ważni w dzieciństwie. Potem zaczęła się przygoda z Avenue , wyrzucili nas z XFactora aż w końcu zespół postanowił że nie ma po co tego kontynuować. Było przesłuchanie do The Wanted i tak to się zaczęło. Teraz ty , opowiedz mi o sobie - skończył swoją wypowiedź i sięgnął po butelkę wody by się napić. Nie dziwię się że zaschło mu w gardle.
- U mnie nie było tak kolorowo. Mama i ... Charlie dużo pracowali. Potem tata stracił pracę i zostawał z nami w domu. Mama musiała pracować by zarobić na dom . On szukał pracy ale nie wychodziło mu - to powiedziałam z ironią. Język mi się lekko plątał- potem tata zaczął pić. Gdy chciał mnie uderzyć po raz pierwszy , Shane stanął w mojej obronie. Niestety kilka tygodni po tym wyjechał do ciotki . Mówiłam o wszystkim mamie ale ona nic z tym nie robiła - chłopak mnie przytulił i znów zaczął głaskać. Zapewne na trzeźwo nie powiedziałabym mu tego - w końcu pobił mnie tak mocno że znalazłam się w szpitalu. Powiedzieli tam że ktoś zaatakował mnie w parku , nawet zgłosili sprawę na policję. Oczywiście nikogo nie złapali - czułam łzy w oczach . Odetchnęłam głęboko - Max , możliwe że jutro oboje nie będziemy pamiętać - oboje jesteśmy nieźle wstawieni - ale chcę żebyś wiedział. Jeżeli w przyszłości nadal mielibyśmy być razem , powinieneś wiedzieć że...
- Będzie dobrze - przerwał mi- jestem przy tobie i nikt nigdy , dopóki będziesz ze mną , nie skrzywdzi cię. Obronię cię , obiecuję- pocałował mnie. Po tym nie dokończyłam tego co zaczęłam tylko usnęłam. Usnęłam w jego ramionach i nigdy w życiu nie czułam się bezpieczniej.


----------------------------------------------------------------------------------------------------




Spóźnione , ale jest ! :) Wesołych !


Mamy nadzieję że się Wam rozdział podoba :)


4-5 komentarzy = next ;3