piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział 5

                                                           **Lena**

Mmmm ale to łóżko wygodne! Nigdy mi się tak dobrze nie spało. Gdy chciałam obrócić się w prawo ... Coś tam było. Wyciągnęłam rękę , nadal nie otwierając oczu. To 'coś' było ciepłe i delikatne. Pociągną ręką w dół...

 - mogę wiedzieć co ty robisz?- usłyszałam męski głos koło siebie. Otworzyłam oczy.

 -Max?!- w tej sekundzie odsunęłam się ale łóżko się skończyło i wylądowałam na podłodze. Zauważyłam że jestem w samej bieliźnie. Po chwili złapałam kołdrę i otuliłam się nią. Czekaj.... Ja nic nie pamiętam!

 - Max...- zaczęłam , patrząc w inną stronę- ... Czy my..? 

- czy my...? Co?- zapytał jak głupi. On wcale się nie krępował, a ja czułam jak policzki robiły mi się czerwone.

 - czy my... Spaliśmy ze sobą?

 - tak- odpowiedział zdziwiony. Nic nie pamiętam! Cholera! Czy my serio to robiliśmy?! Czułam że kac daje o sobie znać.

- Spaliśmy razem , w jednym łóżku. SPALIŚMY- powtórzył widząc moją minę. Odetchnęłam. Chciał podkreślić że nic między nami nie zaszło. Zlustrowałam go wzrokiem. Ja miałam kołdrę a on jak by nigdy nic leżał sobie tylko w bokserkach. Widać było że ćwiczy , miał mięśnie. Cały czas się uśmiechał. 

- Emmm - jęknęłam- masz coś do picia?

 - na dole , w kuchni na pewno coś znajdziesz. Wstałam i podeszłam do drzwi.

 - Lena , a wiesz że dużo mi o sobie mówiłaś?- rzuciłam kołdrę w jego stronę i szybko wyszłam. Zeszłam na dół , na blacie stała woda. Chwyciłam butelkę i zaczęłam pic. Gdy chciałam wracać do Maxa , usłyszałam chrząknięcie.

 Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka trochę młodszego ode mnie z grzywką i mulata. Szybko weszłam na górę. Teraz wiedziałam że jestem cała czerwona, nie ze wstydu tylko złości. Otworzyłam szybko drzwi. George patrzył na mnie zdziwiony. Wzięłam swoją sukienkę i zaczęłam ją ubierać.

- mogłeś mi powiedzieć że nie jesteśmy sami!- krzyknęłam łapiąc torebkę- pomyśl jak to wyglądało! Jakbyśmy ze sobą spali!!- szłam w stronę drzwi.

 - bo spaliśmy- tym mnie dobił. 

- yhhh! Przecież wiesz o co mi chodzi!- zbiegłam po schodach. Nie zważają na nich wyszłam czym prędzej.

 Trzasnęłam drzwiami. Szłam chodnikiem , próbując się uspokoić. Poprawiłam włosy. Cholera! Ja nawet nie wiem gdzie jestem. Szłam rak jeszcze dwie minuty. Gdy ktoś krzyknął:

 - wsiadaj! - wal się- odparłam szybko.

 - Lena , bo się zgubisz!- odwróciłam się. Oczywiście był to Łysy. Co miałam zrobić? Wsiadłam. Gdy zapięłam pas zaczęłam się śmiać. Co prawda miał on koszulkę , ale nie miał spodni. 

- oj dobra- machnął ręką- a pamiętasz co mi mówiłaś?- przestałam się śmiać- masz brata , opowiadałaś mi o swoich rodzicach , o tym że chciałaś mieć psa ale oni się nie zgadzali , o swoich marzeniach, o tym że ci się podobam, że gdy miałaś 16 lat byłaś w szpitalu bo weszłaś w szkło , masz prawo jazdy ale nie jeździłaś od roku bo miałaś wypadek , nie pijesz gazowanych i sztucznych napoi- patrzyłam na niego wielkimi oczami bo wiedział o mnie dużo , za dużo. Powiedziałam mu że mi się podoba?! Byłam bardzo zdziwiona. - przepraszam za wcześniej- spojrzał na mnie.

 - już dobrze, ale patrz na drogę. 

- jutro po ciebie przyjadę i po ciebie i poznasz chłopaków- skrzywiłam się- jesteśmy- oznajmił.

   - dobrze- odpowiedziałam . - wybacz że nie wejdę, ale sama widzisz- pokazał na swoje nogi. Zaśmiałam się.

 - dziękuję że mnie odwiozłeś- pocałowałam go w pliczek i wyszłam.


                                                                **Olivia**
Obudziłam się o 12. Poszłam do łazienki ogarnąć się i przebrać z piżamy. Postanowiłam zadzwonić do Leny, żeby do mnie wpadła. Muszę jej powiedzieć o tym SMS. Ona pewnie będzie mieć inne zdanie niż Jay, tak jak ja. Po pięciu sygnałach odebrał Max
-Hey Liv, czemu dzwonisz?
-Hey Max, czemu odebrałeś telefon Leny?
-Bo ona go u mnie zostawiła.
- Yhmmm... Mogę wpaść do cb, musimy pogadać.
- Spoko o co chodzi?
-JayBird ci nie mówił?
-Tylko coś o tym, że wczoraj idealnie cię wystraszył...
-Zaraz, zaraz. Jak mnie wystraszył? 
-Napisał do ciebie smsa z... ej , miałem ci tego nie mówić ... błagam nie wydaj mnie - błagał
-Spoko. Możemy pogadać? Za 45 minut będę u cb ok?
-Spoko. Narkaaa
-Paaaa
Skończyłam z nim rozmowę. Do domu chłopaków miałam tylko 2 przecznice, wiec pójdę zrobić sb śniadanie. Zgrzałam mleko, na nasypałam płatków i zjadłam je. Wypiłam kawę i poszłam do Maxa. Napisałam mu SMSa , że zaraz będę. Miałam nadzieję, że reszty TW nie ma w domu. Muszę z nim pogadać bez świadków.  O tym jak to Jay chciał mnie nastraszyć, oraz o tym że mu się wygadał. Jestem na 1000% pewna że to zrobił.
Teraz Jay się mną zabawi, a ja czuła bym się jak nie wiadomo co. Moje rozmyślenia przerwało dotarcie do celu. Zapukałam  do drzwi.  Otworzył je Sykes.
- Hey Liv, Jaya nie ma w domu.
-Cześć Nathy,  ja do Maxa.
-Ok. Siedzi w pokoju.
Poszłam na górę. Zapukałam do drzwi i usłyszałam ' Nie chce mi się jeść,  Sykes!' Weszłam.
-Ale to nie Sykes. Przyszłam pogadać.
-Ok
Rozmawialiśmy o tym wszystkim. Okazało się, że on nic nie wygadał Jayowi, pokazałam mu tego SMSa. Powiedział że Jay pokazywał mu tego samego. Powiedział mi o porannej sytuacji z Leną. Fakt że brzmiało to komicznie nie oznaczał że się roześmiałam. Starałam się okazać powagę. Powiedziałam mu że ma pojechać z nią pogadać i dowiedziałam się jeszcze, że Jay planuje mi wszystko wyznać dzisiaj.  No cóż... poigram siebie z nim za to jak mnie potraktował w tym SMS. Będę łamaczem serc! Tak podoba mi się ta opcja xD. Niech więcej nie robi siebie ze mnie jaj bo ja się z nim policzę. Postanowiłam,  że pójdę do Leny i pogadam z nią o zemście na Jayu. Ona zawsze wiedziała jak się zemścić. Poszłam do jej domu i Zapukałam do drzwi.
-Hey Liv, wejdź.
-Siema Leno, musisz mi pomóc. Muszę się zemścić na Jayu - odpowiedziałam jej co się wydarzyło
-Mam pomysł,  ale do tego potrzebny nam będzie Nath, jako że on jedyny nie ma laski. Oczywiście wtajemniczymy Max'a.
-Spoko zaraz do niego zadzwonię. - zadzwoniłam do Sykesa

- Hey Nathan jest sprawa -Jaka ? -Mógłbyś wpaść do mieszkania Leny z Max'em.? Resztę powiemy wam na miejscu. -Jasne, za 10 minut będziemy

*10 minut później*

Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Stali w nich Nath i Max. Weszli do środka. Opowiedziałyśmy im o planie. Max oddał Lenie jej telefon.
-Ten plan ma sens. Zwłaszcza że Jay tak na ciebie leci, że masakra.
-Ja Nathan Sykes pytam się - odegraliśmy scenkę - czy ty Olivio Rose zostaniesz moja dziewczyna?
-Jasne że tak, marzyłam o tym od dawna - ah ten sarkazm i udawana radość
-Nagrane? Bo więcej tego nie powtórzę. -Powiedziałam
-Tak. Teraz tylko wyślij do Jay'a i podpis że jego laska już zajęta. Musicie trochę podawać parę. - Max
-To będzie najtrudniejsze - powiedzieliśmy razem...

 

______________________

Podoba się? Pod ostatnim postem były dwa komy więc jest kolejny rozdział ! Zapraszam do czytania , podoba się ?




1 komentarz:

  1. Lena, to się powinna cieszyć, że Max ją przenocował, a nie jeszcze wydziwia. xd Spali, to spali, ja tam żałuję, że tylko tyle. :P W ogóle rozwalił mnie jeden fragment, bo najpierw piszesz, że był w bokserkach, a następnym zdaniu, że miał mięśnie. Nieeeee, ja wcale nie mam skojarzeń. xD Ale śmiałam się z tego strasznie. :D Do mnie, to by chłopak w gaciach i koszulce nie wyleciał, więc Lena - wielkie zazdro! ^^ Olivia jest zbyt przebiegła, takie intrygi, no no ^^Ej no, ale niech się przypadkiem w Sykesie nie zakocha jak już będą udawać. ^^ Rozdział świetny. :* Podoba mi się strasznie! :3 Ale chyba się pomyliłyście w pisaniu, bo perspektywa jest Olivii, a Nathan mówi ''czy ty Leno Rose''', a on to mówił do Olivii. xd Mały błąd, ale zobaczyłam go po przeczytaniu, więc nie rzucił mi się w oczy i nadal jest genialnie. :* Do następnego.♥

    OdpowiedzUsuń